Część III —Zanim Direct Drive stał się legendą

Zanim opowiemy o jednym z najważniejszych gramofonów w historii, musimy zrobić coś, czego zazwyczaj nie robią historie Technicsa.

Na chwilę zapomnieć o Technicsie.

 

#04: Cybernet Minipack 50 i Tannoy 633 — w głąb króliczej nory

Są takie odsłuchy, do których człowiek siada z zamiarem sprawdzenia sprzętu, a po kilkunastu minutach orientuje się, że przestał cokolwiek sprawdzać.

Tak właśnie było i tym razem.

Po bardzo udanym spotkaniu Cyberneta Minipack 50 z Tannoy 632 przyszła kolej na większe Tannoy 633. Spodziewałem się różnicy. W końcu to kolejny model w rodzinie. Nie spodziewałem się natomiast, że tak trudno będzie tę różnicę nazwać.

Bo przecież 632 niczego nie brakowało.

Legenda tygodnia: Unitra Diora Amator — kiedy stereo zajrzało pod strzechy

Były w historii polskiego sprzętu audio urządzenia bardziej ambitne. Były droższe, mocniejsze, bardziej prestiżowe. Radmor potrafił robić wrażenie, duże zestawy Unitry były przedmiotem marzeń, a urządzenia z wyższej półki oglądało się czasem bardziej w katalogach niż we własnym pokoju.

A potem był Amator.

Niepozorny, szeroki, niski amplituner z Dzierżoniowa, który nie miał udawać sprzętu dla audiofilskiej elity. Miał trafić do domu. Na regał, meblościankę, półkę obok gramofonu i magnetofonu. Miał odbierać radio, pozwolić podłączyć źródło dźwięku, dwie kolumny i — co najważniejsze — dać zwykłemu użytkownikowi stereo.

I właśnie dlatego zasługuje na miano legendy.

#03 - Cybernet Minipack 50 i Tannoy 632 — towarzysz podróży

Nie każdy odsłuch zaczyna się jak test.

Czasem zaczyna się od sprzątania.

Od przesuwania rzeczy z miejsca na miejsce, układania, porządkowania, robienia tego wszystkiego, co człowiek odkłada przez kilka dni, a potem w końcu dochodzi do wniosku, że już trzeba.

W tle ma grać muzyka.

Tylko tyle.

Złoto z Ćmielowa. Mały serwis z wielką historią

Drzwi do historii — czasem jeden przedmiot wystarczy, żeby otworzyć znacznie większą opowieść.

Są przedmioty, które nie próbują być dyskretne.

Ten zdecydowanie do nich nie należy.

Mały dzbanek, cukiernica, mlecznik, sześć miniaturowych filiżanek i taca. Wszystko pokryte złotem tak intensywnie, że postawione pod światłem zaczyna działać niemal jak lustro. Białej porcelany zostało właściwie tyle, ile potrzeba, żeby przypomnieć, z czego ten zestaw naprawdę wykonano.

A potem odwracamy tacę.

Ćmielów. Made in Poland.

Legenda Tygodnia: Pathé Marconi PA 3504V — Bagieta zdejmuje maskę

W poprzedniej części zostawiliśmy go na stole.

Francuska marka. Japońska produkcja. Wielka gałka głośności, dwa wychyłowe wskaźniki i wnętrze, które od pierwszego spojrzenia sugerowało, że ta historia będzie znacznie ciekawsza, niż wskazywałaby nazwa na przednim panelu.

Nazwaliśmy go Bagietą.

Trochę żartobliwie. Pathé Marconi, Francja, „La voix de son maître” — nazwa właściwie wymyśliła się sama.

Legenda Tygodnia: Pathé Marconi PA 3504V – Francuz, który skrywa japońską tajemnicę

Czasami sprzęt trafia do PioDomy dlatego, że go szukamy.

Czasami dlatego, że znamy model, wiemy, czego się po nim spodziewać i chcemy mieć go u siebie choć przez chwilę.

A czasami pojawia się coś, na co patrzymy i pierwsze pytanie brzmi:

Co to właściwie jest?

Tak właśnie było z Pathé Marconi PA 3504V.

 

Część II — Kiedy dobra elektronika przestała wystarczać

W poprzedniej części naszej opowieści właściwie niewiele było Technicsa.

I tak miało być.

Zanim pojawiła się marka, musiał bowiem powstać świat, w którym mogła się narodzić.

Musieli pojawić się ludzie.

Laboratoria.

Fabryki.

Doświadczenie.

Musiał powstać przemysł, który jeszcze kilkanaście lat wcześniej uczył się od Europy i Stanów Zjednoczonych, a teraz coraz śmielej zaczynał zadawać własne pytania.

Jesteśmy w połowie lat sześćdziesiątych.

Legenda Tygodnia: Cybernet Minipack 50 — czasem trzeba wrócić

Są urządzenia, które sprzedajemy i zapominamy.

Są takie, które pamiętamy dlatego, że były wyjątkowe.

I są wreszcie takie, których sprzedaż po latach nadal trochę uwiera.

Dla mnie jednym z nich był Kraus KPA-100.

 

Legenda Tygodnia: Nie szukałem zwycięzcy. Szukałem muzyki.

Są takie dni, których nie da się zaplanować.

Wracasz z wyprawy. Do warsztatu trafia kolejna para kolumn. Nie kupujesz ich z przekonaniem, że właśnie znalazłeś świętego Graala. Kupujesz je z ciekawości.

Tak było i tym razem.

Do PIODOMY trafiły Tannoy 632.