<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Blog PIODOMA</title>
<link>https://sklep.piodoma.eu/blog.php</link>
<description></description>
<item>
<title>Część III —Zanim Direct Drive stał się legendą</title>
<link>https://sklep.piodoma.eu/index.php?a62,czesc-iii-zanim-direct-drive-stal-sie-legenda</link>
<pubDate>2026-10-02</pubDate>
<description><![CDATA[<h3><span>Z kronik Kustosza</span></h3>
<p><span>Zanim opowiemy o jednym z najważniejszych gramofonów w historii, musimy zrobić coś, czego zazwyczaj nie robią historie Technicsa.</span></p>
<p><span>Na chwilę zapomnieć o Technicsie.</span></p>
<p><span>Nie ma SP-10.</span></p>
<p><span>Nie ma SL-1200.</span></p>
<p><span>Nie ma DJ-ów.</span></p>
<p><span>Nie ma klubów.</span></p>
<p><span>Nie ma nawet Direct Drive.</span></p>
<p><span>Jest tylko płyta.</span></p>
<p><span>Igła.</span></p>
<p><span>Talerz.</span></p>
<p><span>Silnik.</span></p>
<p><span>I pewien problem, który na pierwszy rzut oka wydaje się banalny.</span></p>
<p><strong><span>Jak obracać płytę dokładnie z właściwą prędkością?</span></strong></p>
<p><span>33⅓ obrotu na minutę.</span></p>
<p><span>Albo 45.</span></p>
<p><span>Cóż może być w tym trudnego?</span></p>
<p><span>Bardzo wiele.</span></p>
<p><span>Bo gramofon jest jednym z tych urządzeń, których prostota okazuje się pozorna dopiero wtedy, kiedy spróbujemy zbudować naprawdę dobry egzemplarz.</span></p>
<div><hr></div>
<h1><span>Gramofon jest maszyną mechaniczną</span></h1>
<p><span>Dzisiaj łatwo o tym zapomnieć.</span></p>
<p><span>Patrzymy na gramofon i widzimy urządzenie audio.</span></p>
<p><span>Tymczasem przez znaczną część swojej drogi sygnał zapisany na płycie nie jest sygnałem elektrycznym.</span></p>
<p><span>Jest ruchem.</span></p>
<p><span>Fizycznym wychyleniem rowka.</span></p>
<p><span>Igła porusza się zgodnie z jego kształtem.</span></p>
<p><span>Wspornik przenosi ten ruch do wkładki.</span></p>
<p><span>Dopiero tam mechaniczna informacja zaczyna zamieniać się w sygnał elektryczny.</span></p>
<p><span>To oznacza coś bardzo niewygodnego.</span></p>
<p><strong><span>Gramofon nie potrafi odróżnić drgania będącego muzyką od drgania będącego błędem maszyny.</span></strong></p>
<p><span>Dla wkładki jedno i drugie jest ruchem.</span></p>
<p><span>Jeżeli drga silnik — mamy ruch.</span></p>
<p><span>Jeżeli drży łożysko — mamy ruch.</span></p>
<p><span>Jeżeli rezonuje talerz — mamy ruch.</span></p>
<p><span>Jeżeli przez podłogę przechodzi drganie wywołane krokiem — również mamy ruch.</span></p>
<p><span>A gdzieś pośród tego wszystkiego znajduje się mikroskopijne wychylenie igły, które jest jedyną rzeczą, jaką naprawdę chcemy odczytać.</span></p>
<p><span>Zaczynamy więc rozumieć, dlaczego dobry gramofon nie jest po prostu urządzeniem obracającym płytę.</span></p>
<p><span>Jest raczej urządzeniem, którego konstruktor próbuje sprawić, aby </span><strong><span>wszystko oprócz płyty i igły przestało istnieć</span></strong><span>.</span></p>
<div><hr></div>
<h1><span>33⅓ oznacza dokładnie 33⅓</span></h1>
<p><span>Jest jeszcze drugi problem.</span></p>
<p><span>Prędkość.</span></p>
<p><span>Płyta została zarejestrowana przy określonej prędkości obrotowej i przy tej samej powinna być odtwarzana.</span></p>
<p><span>Jeżeli talerz obraca się stale trochę za szybko, muzyka zostanie odtworzona za wysoko i za szybko.</span></p>
<p><span>Jeżeli za wolno — za nisko i za wolno.</span></p>
<p><span>Ale to jest stosunkowo łatwy przypadek.</span></p>
<p><span>Znacznie gorsza sytuacja pojawia się wtedy, kiedy prędkość </span><strong><span>nie jest stała</span></strong><span>.</span></p>
<p><span>Talerz przez chwilę przyspiesza.</span></p>
<p><span>Potem zwalnia.</span></p>
<p><span>Znowu przyspiesza.</span></p>
<p><span>Różnice mogą być bardzo niewielkie.</span></p>
<p><span>Nie zobaczymy ich gołym okiem.</span></p>
<p><span>Nie usłyszymy silnika zmieniającego obroty.</span></p>
<p><span>Ale możemy usłyszeć ich skutek.</span></p>
<p><span>Długi dźwięk fortepianu.</span></p>
<p><span>Organy.</span></p>
<p><span>Skrzypce.</span></p>
<p><span>Głos.</span></p>
<p><span>Nagle wysokość dźwięku zaczyna delikatnie „pływać”.</span></p>
<p><span>I właśnie tutaj spotykamy dwa terminy, które przez dziesięciolecia pojawiały się w danych technicznych gramofonów:</span></p>
<p><strong><span>wow &amp; flutter.</span></strong></p>
<div><hr></div>
<h1><span>Wow</span></h1>
<p><span>Wow jest stosunkowo wolną zmianą prędkości.</span></p>
<p><span>Talerz nie utrzymuje idealnie jednostajnych obrotów, więc wysokość odtwarzanego dźwięku powoli się zmienia.</span></p>
<p><span>Może być tego wiele przyczyn.</span></p>
<p><span>Nierównomierna praca napędu.</span></p>
<p><span>Poślizg.</span></p>
<p><span>Problemy z paskiem.</span></p>
<p><span>Zużyta rolka.</span></p>
<p><span>Niedokładność elementów mechanicznych.</span></p>
<p><span>Problemy z łożyskiem.</span></p>
<p><span>A nawet sama płyta.</span></p>
<p><span>Wystarczy, że otwór centrujący nie znajduje się dokładnie w środku.</span></p>
<p><span>Wtedy przy każdym obrocie igła porusza się nie tylko wzdłuż rowka, lecz także delikatnie na boki, a chwilowa prędkość przesuwania się rowka względem igły zaczyna się zmieniać.</span></p>
<p><span>Jeden obrót przy 33⅓ rpm trwa około </span><strong><span>1,8 sekundy</span></strong><span>.</span></p>
<p><span>Jeżeli więc płyta jest mimośrodowa, otrzymujemy powtarzające się zaburzenie mniej więcej w takim rytmie.</span></p>
<p><span>Przy muzyce rytmicznej możemy go prawie nie zauważyć.</span></p>
<p><span>Ale połóżcie na talerzu nagranie fortepianu z długimi wybrzmieniami.</span></p>
<p><span>Nagle okazuje się, że niewielkie odchylenie mechaniczne potrafi być bardzo słyszalne.</span></p>
<p><span>To właśnie jest okrutna cecha gramofonu.</span></p>
<p><span>Błędy mierzone w ułamkach procenta potrafią stać się częścią muzyki.</span></p>
<div><hr></div>
<h1><span>Flutter</span></h1>
<p><span>Flutter jest krewnym wow.</span></p>
<p><span>Tyle że szybszym.</span></p>
<p><span>To krótkookresowe, szybsze zmiany prędkości powodujące drobne modulacje wysokości dźwięku.</span></p>
<p><span>Źródłem mogą być elementy napędu, niedoskonałości mechaniczne, drgania czy sposób pracy silnika.</span></p>
<p><span>W praktyce oba zjawiska często podawano razem jako jeden parametr:</span></p>
<p><strong><span>wow &amp; flutter.</span></strong></p>
<p><span>Jedna liczba.</span></p>
<p><span>Na przykład 0,1%.</span></p>
<p><span>0,05%.</span></p>
<p><span>0,03%.</span></p>
<p><span>Wygląda znakomicie w katalogu.</span></p>
<p><span>Tyle że za tą jedną liczbą kryje się cały świat mechaniki.</span></p>
<p><span>Co więcej, sposób pomiaru i zastosowane ważenie mają znaczenie, więc dwóch wartości z różnych norm czy metod nie zawsze można uczciwie porównywać bezpośrednio.</span></p>
<p><span>I tutaj dochodzimy do czegoś ważniejszego niż katalogowe liczby.</span></p>
<p><span>Konstruktor gramofonu musi sprawić, aby talerz jednocześnie:</span></p>
<p><span>obracał się z właściwą prędkością,</span></p>
<p><span>nie zmieniał tej prędkości,</span></p>
<p><span>nie przenosił drgań silnika,</span></p>
<p><span>nie reagował nadmiernie na zmienne obciążenie wynikające z pracy igły,</span></p>
<p><span>a przy tym cały układ powinien być cichy, trwały i możliwy do wyprodukowania.</span></p>
<p><span>To już nie wygląda jak banalne 33⅓ obrotu na minutę.</span></p>
<div><hr></div>
<h1><span>Silnik jest potrzebny. I właśnie dlatego przeszkadza.</span></h1>
<p><span>Płyta musi się obracać.</span></p>
<p><span>Potrzebujemy więc źródła energii.</span></p>
<p><span>Silnika.</span></p>
<p><span>Problem polega na tym, że silnik jest chyba ostatnim elementem, jaki chcielibyśmy umieścić obok wkładki gramofonowej.</span></p>
<p><span>Silnik wiruje.</span></p>
<p><span>Ma łożyska.</span></p>
<p><span>Generuje moment obrotowy.</span></p>
<p><span>Może powodować drgania mechaniczne.</span></p>
<p><span>Jego moment nie musi być idealnie gładki.</span></p>
<p><span>A przecież kilka centymetrów dalej próbujemy odczytać niezwykle małe ruchy igły.</span></p>
<p><span>Rozwiązanie wydaje się oczywiste:</span></p>
<p><strong><span>odsuńmy silnik od talerza.</span></strong></p>
<p><span>I tak dochodzimy do jednego z klasycznych sposobów napędu gramofonu.</span></p>
<div><hr></div>
<h1><span>Pasek</span></h1>
<p><span>Pomysł jest elegancki.</span></p>
<p><span>Silnik znajduje się obok talerza.</span></p>
<p><span>Na jego osi umieszczamy niewielkie koło napędowe.</span></p>
<p><span>Między nim a talerzem albo subtalerzem biegnie elastyczny pasek.</span></p>
<p><span>Silnik obraca pasek.</span></p>
<p><span>Pasek obraca talerz.</span></p>
<p><span>I pojawia się bardzo cenna właściwość.</span></p>
<p><span>Elastyczny materiał może częściowo </span><strong><span>odsprzęgać drgania silnika od talerza</span></strong><span>.</span></p>
<p><span>Silnik przestaje być mechanicznie połączony z osią talerza na sztywno.</span></p>
<p><span>To jedna z przyczyn, dla których napęd paskowy nie tylko przetrwał nadejście Direct Drive, lecz do dziś jest stosowany w bardzo drogich gramofonach.</span></p>
<p><span>Bo pasek nie jest „prymitywnym Direct Drive”.</span></p>
<p><span>Jest inną odpowiedzią na ten sam problem.</span></p>
<p><span>Ma jednak własną cenę.</span></p>
<p><span>Jest elastyczny.</span></p>
<p><span>A skoro jest elastyczny, może się rozciągać.</span></p>
<p><span>Starzeje się.</span></p>
<p><span>Zmienia właściwości.</span></p>
<p><span>Może się ślizgać.</span></p>
<p><span>Jego grubość i sprężystość nie muszą być idealnie jednakowe na całym obwodzie.</span></p>
<p><span>Temperatura również może wpływać na jego zachowanie.</span></p>
<p><span>I tutaj nasza opowieść po raz pierwszy ponownie spotyka Technicsa.</span></p>
<p><span>W historii opublikowanej przez samą markę zachowała się ciekawa informacja.</span></p>
<p><span>Do konstruktorów docierały prośby użytkowników z bardzo zimnych regionów o gramofon paskowy, którego pasek nie twardniałby ani nie tracił właściwości przy temperaturach poniżej zera.</span></p>
<p><span>Najbardziej oczywista odpowiedź?</span></p>
<p><strong><span>Zbudować lepszy pasek.</span></strong></p>
<p><span>I Technics rzeczywiście pracował nad poprawą materiału.</span></p>
<p><span>Ale ktoś zadał również drugie pytanie.</span></p>
<p><span>Znacznie bardziej niebezpieczne.</span></p>
<p><span>Do niego jeszcze wrócimy.</span></p>
<div><hr></div>
<h1><span>Rolka pośrednia</span></h1>
<p><span>Istniała również inna droga.</span></p>
<p><strong><span>Idler drive.</span></strong></p>
<p><span>Napęd rolkowy.</span></p>
<p><span>Silnik napędza gumową rolkę, a ona przekazuje moment na talerz — często poprzez jego wewnętrzną krawędź.</span></p>
<p><span>Takie rozwiązanie ma ogromną zaletę.</span></p>
<p><span>Potrafi przekazać spory moment obrotowy.</span></p>
<p><span>Talerz może szybko osiągnąć właściwą prędkość, a napęd stosunkowo dobrze radzi sobie ze zmianami obciążenia.</span></p>
<p><span>Dlatego wiele klasycznych konstrukcji Garrarda, Duala, Lenco czy EMT do dziś ma swoich zagorzałych zwolenników.</span></p>
<p><span>Ale znowu nie ma darmowego obiadu.</span></p>
<p><span>Rolka jest fizycznym elementem stykającym się zarówno z napędem, jak i talerzem.</span></p>
<p><span>Jej niedoskonałość może zostać przekazana dalej.</span></p>
<p><span>Guma starzeje się.</span></p>
<p><span>Rolka może się odkształcić.</span></p>
<p><span>Łożyska mogą generować hałas.</span></p>
<p><span>Drgania silnika mają mechaniczną drogę do talerza.</span></p>
<p><span>To, co jest zaletą przy przekazywaniu momentu, może stać się wadą przy przekazywaniu drgań.</span></p>
<p><span>Znów kompromis.</span></p>
<div><hr></div>
<h1><span>Może więc cięższy talerz?</span></h1>
<p><span>Skoro chwilowe zaburzenia prędkości są problemem, możemy wykorzystać fizykę.</span></p>
<p><span>Zwiększyć bezwładność.</span></p>
<p><span>Ciężki talerz niechętnie zmienia swoją prędkość.</span></p>
<p><span>Kiedy już się rozpędzi, zgromadzona energia pomaga wygładzić krótkotrwałe zmiany momentu napędowego.</span></p>
<p><span>To działa.</span></p>
<p><span>I dlatego masywne talerze pojawiają się w gramofonach od dziesięcioleci.</span></p>
<p><span>Ale znów płacimy cenę.</span></p>
<p><span>Większa masa oznacza większe wymagania wobec łożyska.</span></p>
<p><span>Dłuższy rozruch.</span></p>
<p><span>Większą energię, którą trzeba rozpędzić i zatrzymać.</span></p>
<p><span>A przede wszystkim:</span></p>
<p><strong><span>bezwładność nie usuwa źródła problemu.</span></strong></p>
<p><span>Pomaga tylko złagodzić jego skutki.</span></p>
<p><span>I zaczynamy zauważać pewien schemat.</span></p>
<p><span>Silnik powoduje drgania?</span></p>
<p><span>Odsuńmy go i zastosujmy pasek.</span></p>
<p><span>Pasek zmienia właściwości?</span></p>
<p><span>Poprawmy pasek.</span></p>
<p><span>Napęd powoduje nierównomierność?</span></p>
<p><span>Zwiększmy bezwładność talerza.</span></p>
<p><span>Drgania przechodzą przez konstrukcję?</span></p>
<p><span>Zastosujmy zawieszenie.</span></p>
<p><span>Każde z tych rozwiązań może być bardzo dobre.</span></p>
<p><span>Niektóre doprowadzono później niemal do perfekcji.</span></p>
<p><span>Ale wszystkie próbują </span><strong><span>opanować konsekwencje sposobu przenoszenia napędu</span></strong><span>.</span></p>
<p><span>A co, jeśli...</span></p>
<div><hr></div>
<h1><span>Stabilizacja prędkości</span></h1>
<p><span>Jest jeszcze jedna droga.</span></p>
<p><span>Nie wystarczy zbudować mechanizmu i mieć nadzieję, że zachowa właściwe obroty.</span></p>
<p><span>Możemy je kontrolować.</span></p>
<p><span>Mierzyć.</span></p>
<p><span>Porównywać z wartością oczekiwaną.</span></p>
<p><span>A kiedy pojawi się odchylenie — korygować.</span></p>
<p><span>To początek świata układów servo.</span></p>
<p><span>Nie chodzi już wyłącznie o mechanikę.</span></p>
<p><span>Do gramofonu wchodzi elektronika sterująca.</span></p>
<p><span>Silnik, czujnik i układ regulacji zaczynają tworzyć system.</span></p>
<p><span>Jeżeli talerz zwalnia, układ może zwiększyć napęd.</span></p>
<p><span>Jeżeli przyspiesza — zmniejszyć.</span></p>
<p><span>Brzmi idealnie.</span></p>
<p><span>Ale układ regulacji również może być źle zaprojektowany.</span></p>
<p><span>Może reagować za wolno.</span></p>
<p><span>Może reagować za gwałtownie.</span></p>
<p><span>Może sam wprowadzać drobne korekty prędkości.</span></p>
<p><span>Dlatego także tutaj nie istnieje magiczne rozwiązanie.</span></p>
<p><span>Istnieje tylko coraz lepsza kontrola problemu.</span></p>
<p><span>Później pojawi się jeszcze wzorzec kwarcowy i </span><strong><span>Quartz Lock</span></strong><span>.</span></p>
<p><span>Ale nie wybiegajmy naprzód: w historii Technicsa kwarcowa kontrola jest kolejnym etapem — SP-10MK2 z 1975 roku — a nie właściwością pierwszego SP-10 z roku 1970.</span></p>
<div><hr></div>
<h1><span>I wtedy ktoś zadał niewłaściwe pytanie</span></h1>
<p><span>Wróćmy do paska.</span></p>
<p><span>Konstruktor dostaje zadanie:</span></p>
<p><strong><span>pasek źle zachowuje się w bardzo niskiej temperaturze.</span></strong></p>
<p><span>Normalna droga rozumowania wygląda tak:</span></p>
<p><span>Dlaczego?</span></p>
<p><span>Jaki materiał zastosowano?</span></p>
<p><span>Jak zmienia się jego elastyczność?</span></p>
<p><span>Czy możemy stworzyć lepszą mieszankę?</span></p>
<p><span>Czy możemy zmienić przekrój?</span></p>
<p><span>Napięcie?</span></p>
<p><span>Trwałość?</span></p>
<p><span>To są dobre pytania.</span></p>
<p><span>Rozsądne.</span></p>
<p><span>Inżynierskie.</span></p>
<p><span>Technics rzeczywiście próbował poprawić materiał paska.</span></p>
<p><span>A potem wydarzyło się coś, co znamy już z poprzedniej części naszej historii.</span></p>
<p><span>Przy Technicsie 20A problemem był transformator wyjściowy.</span></p>
<p><span>Powstał więc wzmacniacz OTL:</span></p>
<p><strong><span>Output Transformer Less.</span></strong></p>
<p><span>Bez transformatora wyjściowego.</span></p>
<p><span>Przy Technicsie 50A jednym z ograniczeń był kondensator wyjściowy.</span></p>
<p><span>Powstał OCL:</span></p>
<p><strong><span>Output Capacitor Less.</span></strong></p>
<p><span>Bez kondensatora wyjściowego.</span></p>
<p><span>Teraz na stole leży gramofon.</span></p>
<p><span>Silnik.</span></p>
<p><span>Talerz.</span></p>
<p><span>I pomiędzy nimi pasek.</span></p>
<p><span>Można stworzyć lepszy pasek.</span></p>
<p><span>Można zmienić materiał.</span></p>
<p><span>Można próbować ograniczyć jego wady.</span></p>
<p><span>Można.</span></p>
<p><span>Ale można też zadać pytanie, które z punktu widzenia całego dotychczasowego przemysłu gramofonowego brzmi niemal bezczelnie:</span></p>
<p><strong><span>a gdyby nie było żadnego paska?</span></strong></p>
<p><span>Nie lepszego.</span></p>
<p><span>Nie trwalszego.</span></p>
<p><span>Nie dokładniejszego.</span></p>
<p><strong><span>Żadnego.</span></strong></p>
<p><span>A skoro nie pasek...</span></p>
<p><span>to może również nie rolka?</span></p>
<p><span>Co wtedy zostaje pomiędzy silnikiem a talerzem?</span></p>
<p><span>Nic.</span></p>
<p><span>Silnik musiałby obracać talerz bezpośrednio.</span></p>
<p><span>Powoli.</span></p>
<p><span>Dokładnie.</span></p>
<p><span>Cicho.</span></p>
<p><span>Bez przekładni.</span></p>
<p><span>Bez paska.</span></p>
<p><span>Bez rolki.</span></p>
<p><span>I bez przeniesienia na talerz wszystkich własnych niedoskonałości.</span></p>
<p><span>Łatwo to napisać.</span></p>
<p><span>Znacznie trudniej zbudować.</span></p>
<p><span>Bo właśnie usunęliśmy element, który wcześniej nie tylko przenosił napęd.</span></p>
<p><span>On również </span><strong><span>oddzielał silnik od talerza</span></strong><span>.</span></p>
<p><span>Teraz silnik i talerz mają stać się niemal jednym urządzeniem.</span></p>
<p><span>Problem paska znika.</span></p>
<p><span>Ale w zamian dostajemy cały zestaw nowych problemów.</span></p>
<p><span>Jak zbudować silnik obracający się stabilnie zaledwie 33⅓ razy na minutę?</span></p>
<p><span>Jak uzyskać wystarczający moment?</span></p>
<p><span>Jak sterować jego prędkością?</span></p>
<p><span>Jak nie dopuścić, aby zmiany momentu silnika pojawiły się w muzyce?</span></p>
<p><span>Jak ograniczyć drgania?</span></p>
<p><span>Jak sprawić, żeby rozwiązanie problemu nie stworzyło problemu jeszcze większego?</span></p>
<p><span>W laboratoriach Matsushity trzeba było znaleźć odpowiedzi.</span></p>
<p><span>I znaleziono.</span></p>
<p><span>W roku </span><strong><span>1970</span></strong><span> pojawiło się urządzenie o niepozornej nazwie:</span></p>
<p><strong><span>SP-10.</span></strong></p>
<p><span>Pierwszy seryjnie oferowany gramofon z napędem bezpośrednim.</span></p>
<p><span>Technics przedstawia go jako konstrukcję, która wyeliminowała pasek i rolkę oraz związane z nimi źródła nierównomierności obrotów i drgań; później SP-10 trafił również do zastosowań profesjonalnych, w tym rozgłośni radiowych.</span></p>
<p><span>Ale zatrzymajmy się.</span></p>
<p><span>Nie otwierajmy go jeszcze.</span></p>
<p><span>Nie dzisiaj.</span></p>
<p><span>Bo SP-10 zasługuje na coś więcej niż dopisek:</span></p>
<p><span>„pierwszy Direct Drive”.</span></p>
<p><span>W następnej części tej opowieści zajrzymy do środka.</span></p>
<p><span>I spróbujemy zrozumieć, </span><strong><span>jak właściwie udało się zrobić coś, co na papierze wyglądało tak prosto:</span></strong></p>
<p><span>usunąć wszystko pomiędzy silnikiem a talerzem.</span></p>
<br>~ Kustosz]]></description>
</item>
<item>
<title>#04: Cybernet Minipack 50 i Tannoy 633 — w głąb króliczej nory</title>
<link>https://sklep.piodoma.eu/index.php?a61,04-cybernet-minipack-50-i-tannoy-633-w-glab-kroliczej-nory</link>
<pubDate>2026-09-10</pubDate>
<description><![CDATA[<h2>Szklanka wody i strumień</h2>
<p>Przy 632 miałem wrażenie, jakbym dostał szklankę naprawdę dobrej, źródlanej wody. Czystej, świeżej, dokładnie takiej, jakiej się chciało. Wszystko było na swoim miejscu i właściwie nie było potrzeby niczego dodawać.</p>
<p>633 nie sprawiły, że ta woda stała się „lepsza”.</p>
<p>Zamiast szklanki pojawił się strumień.</p>
<p>Ta sama czystość, ale wraz z nią ruch, przestrzeń, szmer i jeszcze jedna warstwa, której wcześniej wcale nie szukałem. Pojawiła się większa głębia i delikatność. Nie w sensie złagodzenia dźwięku czy wycofania szczegółów. Raczej w sposobie, w jaki muzyka zaczęła wypełniać przestrzeń pomiędzy kolumnami.</p>
<p>Pierwsze określenie, jakie przyszło mi do głowy, było mało techniczne: <strong>pieszczotliwość</strong>.</p>
<p>I tak 633 bardzo szybko dostały przydomek <strong>„Pieszczoszki”</strong>.</p>
<h2>Blisko człowieka</h2>
<p>Jak zwykle, Chuck Mangione i <em>Children of Sanchez</em> rozpoczął właściwy odsłuch. Już tutaj pojawiło się poczucie większej swobody i głębi niż przy 632.</p>
<p>Potem przyszło <em>Zombie</em> The Cranberries.</p>
<p>I tu zamiast zastanawiać się nad pasmem czy sceną, zostało właściwie jedno wrażenie: Dolores O'Riordan znalazła się zaskakująco blisko.</p>
<p>Nie chodziło o sztuczne wysunięcie wokalu przed kolumny. Bardziej o obecność. O możliwość usłyszenia głosu jako czegoś żywego, mającego fakturę, oddech i emocję.</p>
<p><em>Don't Speak</em>, <em>Mad About You</em>, Skye, Wendy McNeill czy Melody Gardot tylko potwierdzały ten kierunek.</p>
<p>Przy <em>Preacherman</em> pojawiło się słowo, które zostało ze mną na dłużej:</p>
<p><strong>aksamit.</strong></p>
<p>Nie jako synonim ocieplenia. Nic nie zostało przykryte miękkim kocem. Szczegóły nadal były obecne, góra pozostała czytelna, a jednak całość miała niezwykle przyjemną fakturę.</p>
<h2>Niczego nie zgubić</h2>
<p>Dobrym momentem tego wieczoru były smyczki w <em>Sound Check (Gravity)</em> Gorillaz.</p>
<p>W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że właściwie nie mam czego analizować. Nic nie zniknęło, ale też niczego nie podkreślono na siłę.</p>
<p>Po prostu było słychać wszystko.</p>
<p>To może zabrzmieć banalnie, ale dla mnie jest jedną z większych zalet zestawu. Kolumny nie próbowały co chwilę pokazywać: „posłuchaj, jaki mamy detal” albo „zwróć uwagę na bas”.</p>
<p>Muzyka była kompletna bez wskazywania palcem jej poszczególnych elementów.</p>
<p>Podobnie przy <em>Double Bass</em>. Krótki komentarz z odsłuchu brzmiał po prostu: „pięknie brzmi”.</p>
<p>Czasami naprawdę nie potrzeba więcej.</p>
<h2>Pieszczoszki pokazują zęby</h2>
<p>Po spokojniejszej części przyszła jednak myśl, że łatwo byłoby uznać 633 za kolumny szczególnie stworzone do wokali, jazzu czy bardziej kameralnego grania.</p>
<p>Trzeba więc było trochę namieszać.</p>
<p>The Offspring – <em>You're Gonna Go Far, Kid</em>.</p>
<p>Jest moc. Jest dźwięk. Jest dobrze.</p>
<p>Gogol Bordello – <em>Super Taranta!</em> było już testem szczególnym. Widziałem ich na żywo trzy razy, więc w pamięci pozostaje bardzo konkretny punkt odniesienia: tempo, energia, kontrolowany chaos i poczucie uczestnictwa w wydarzeniu.</p>
<p>I właśnie to było chyba największą niespodzianką.</p>
<p>Nie dostałem kawałka koncertowego klimatu.</p>
<p>Dostałem koncert.</p>
<p>Oczywiście kolumny nie zamienią pokoju w salę koncertową. Chodzi o coś innego — o tę natychmiastową reakcję pamięci, kiedy pierwszym skojarzeniem nie jest sprzęt, lecz doświadczenie sprzed lat.</p>
<p>Kongos, H-Blockx czy później Reamonn pokazały również, że za całą delikatnością 633 stoi całkiem spory zapas energii. Przy <em>Place of No Return (In Zaire)</em> w notatkach pojawiło się jedno słowo:</p>
<p><strong>potęga.</strong></p>
<p>I znów — bez utraty wcześniejszej lekkości.</p>
<h2>Jeszcze jeden utwór</h2>
<p>Najbardziej charakterystyczną rzeczą tego wieczoru nie była jednak scena, bas ani wokale.</p>
<p>Było nią zdanie:</p>
<p>„Jeszcze jeden utwór”.</p>
<p>A potem następny.</p>
<p>Supertramp – <em>The Logical Song</em>.<br>Ugly Kid Joe – <em>Cats in the Cradle</em>.<br>Nena – <em>99 Luftballons</em>.<br>Trans-X – <em>Living on Video</em>.<br>Falco – <em>Jeanny</em>.</p>
<p>Repertuar coraz bardziej się rozjeżdżał, a zestaw nie protestował.</p>
<p>Przy Supertramp pojawiło się poczucie, że jest po prostu wyjątkowo. Falco zabrzmiał przepięknie. Elektronika Trans-X nie zrobiła z 633 obcego instrumentu, a rock nie odebrał im elegancji.</p>
<p>Wtedy dotarło do mnie, że właściwie przestałem wybierać utwory po to, żeby coś sprawdzać.</p>
<p>Zacząłem wybierać je dlatego, że chciałem wiedzieć:</p>
<p><strong>„A jak zabrzmi na nich to?”</strong></p>
<p>To bardzo niebezpieczny etap odsłuchu.</p>
<h2>Mama</h2>
<p>Wieczór zakończył Skryabin i <em>Mama</em>.</p>
<p>Bez testowania. Bez sprawdzania.</p>
<p>Pięknie.</p>
<p>I na tym należało skończyć.</p>
<p>Nie będę po jednym wieczorze ogłaszał Tannoy 633 zwycięzcami czegokolwiek. Przed nimi bezpośrednie spotkanie z Tannoy 636 i kolejne modele rodziny Profile.</p>
<p>Droga w dół króliczej nory dopiero się zaczyna.</p>
<p>Ale pierwsze spotkanie z Cybernetem Minipack 50 i Tannoy 633 pozostawiło bardzo mocne wrażenie.</p>
<p>632 pokazały mi zestaw, któremu właściwie niczego nie brakowało.</p>
<p>633 nie wskazały, czego w 632 było za mało.</p>
<p>Zrobiły coś znacznie ciekawszego.</p>
<p><strong>Pokazały, że gdzieś pomiędzy dźwiękami może być jeszcze trochę miejsca.</strong></p>
<p> </p>
~ Kustosz]]></description>
</item>
<item>
<title>Legenda tygodnia: Unitra Diora Amator — kiedy stereo zajrzało pod strzechy</title>
<link>https://sklep.piodoma.eu/index.php?a60,legenda-tygodnia-unitra-diora-amator-kiedy-stereo-zajrzalo-pod-strzechy</link>
<pubDate>2026-09-09</pubDate>
<description><![CDATA[<p class="PDq2pG_selectionAnchorContainer" data-start="559" data-end="845">Były w historii polskiego sprzętu audio urządzenia bardziej ambitne. Były droższe, mocniejsze, bardziej prestiżowe. Radmor potrafił robić wrażenie, duże zestawy Unitry były przedmiotem marzeń, a urządzenia z wyższej półki oglądało się czasem bardziej w katalogach niż we własnym pokoju.<span aria-hidden="true" class="PDq2pG_selectionAnchor"></span></p>
<p data-start="847" data-end="870">A potem był <strong data-start="859" data-end="869">Amator</strong>.</p>
<p data-start="872" data-end="1192">Niepozorny, szeroki, niski amplituner z Dzierżoniowa, który nie miał udawać sprzętu dla audiofilskiej elity. Miał trafić do domu. Na regał, meblościankę, półkę obok gramofonu i magnetofonu. Miał odbierać radio, pozwolić podłączyć źródło dźwięku, dwie kolumny i — co najważniejsze — dać zwykłemu użytkownikowi <strong data-start="1181" data-end="1191">stereo</strong>.</p>
<p data-start="1194" data-end="1239">I właśnie dlatego zasługuje na miano legendy.</p>
<h2 data-section-id="12ntdu4" data-start="1241" data-end="1267">Hi-Fi dla zwykłego domu</h2>
<p data-start="1269" data-end="1760">Pierwszy <strong data-start="1278" data-end="1303">Amator Stereo DSS-101</strong> był konstrukcją pomyślaną jako popularny amplituner dla szerokiego grona odbiorców. Co ciekawe, według zachowanej historii modelu przy jego projektowaniu brano pod uwagę sugestie przyszłych użytkowników. Końcówka mocy oparta na układach UL1405 oferowała około <strong data-start="1564" data-end="1584">2 × 4 W przy 8 Ω</strong>. Dzisiaj taka wartość może wyglądać niemal zabawnie, ale w domowych warunkach drugiej połowy lat 70. nie liczba watów była najważniejsza. <span class="contents" data-content-reference-start="1723" data-content-reference-end="1747"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
Amator sprzedawany był także w zestawach z niewielkimi kolumnami ZG-10. Nie był więc tylko kolejnym radioodbiornikiem. Był właściwie gotowym biletem wstępu do świata stereofonii. <span class="contents" data-content-reference-start="1928" data-content-reference-end="1952"><span class="" data-state="closed"></span></span>
<p data-start="1980" data-end="2105">To trochę tak, jakby ktoś otworzył drzwi do świata, który wcześniej dla wielu ludzi znajdował się za szybą sklepowej wystawy.</p>
<p data-start="2107" data-end="2139"><strong data-start="2107" data-end="2139">Hi-Fi zajrzało pod strzechy.</strong></p>
<p data-start="2141" data-end="2321">Oczywiście używamy tego określenia z przymrużeniem oka. Amator nie był urządzeniem bezkompromisowym. Ale dla ogromnej grupy ludzi to właśnie na nim stereo przestało być abstrakcją.</p>
<h2 data-section-id="1m0dh6" data-start="2323" data-end="2375">Amator 2 — mały krok w nazwie, duży krok w środku</h2>
<p data-start="2377" data-end="2421">Kolejnym etapem został <strong data-start="2400" data-end="2420">Amator 2 DSS-201</strong>.</p>
<p data-start="2423" data-end="2786">Zachował charakterystyczną formę poprzednika, ale konstrukcyjnie zmienił się całkiem wyraźnie. Przebudowano zasilacz, tuner i wzmacniacz znalazły się na wspólnej płycie, a w końcówce mocy zastosowano moduły <strong data-start="2630" data-end="2709">GML-026 produkcji Telpod, powstałe na licencji Sanyo i odpowiadające STK015</strong>. Moc wzrosła do <strong data-start="2726" data-end="2747">2 × 10 W przy 8 Ω</strong>. <span class="contents" data-content-reference-start="2723" data-content-reference-end="2748"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
<p data-start="2788" data-end="2814">Dwadzieścia watów łącznie.</p>
<p data-start="2816" data-end="2862">Z dzisiejszego punktu widzenia nadal niewiele.</p>
<p data-start="2864" data-end="2951">Tyle że stare audio bardzo często przypomina nam, że muzyki nie słucha się watomierzem.</p>
<p data-start="2953" data-end="3201">Amator miał regulację tonów niskich i wysokich, wejścia umożliwiające współpracę z innymi elementami domowego zestawu i tuner obejmujący fale długie, średnie, dwa zakresy krótkich oraz ówczesny UKF 65,5–73 MHz. <span class="contents" data-content-reference-start="3126" data-content-reference-end="3151"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
<p data-start="3203" data-end="3265">Był urządzeniem użytkowym. Prostym. Dostępnym. Rozpoznawalnym.</p>
<p data-start="3267" data-end="3317">I właśnie przez tę zwyczajność stał się niezwykły.</p>
<h2 data-section-id="1puvn3i" data-start="3319" data-end="3379">2B — kiedy gospodarka wchodzi do schematu elektronicznego</h2>
<p data-start="3381" data-end="3438">Historia Amatora jest również małym zapisem historii PRL.</p>
<p data-start="3440" data-end="3696">Wersja <strong data-start="3447" data-end="3460">Amator 2B</strong> różniła się od poprzednika między innymi zubożonym układem wskaźnika dostrojenia. Zmiany konstrukcyjne wiązały się z oszczędnościami i problemami z dostępnością elementów w okresie stanu wojennego. <span class="contents" data-content-reference-start="3609" data-content-reference-end="3633"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
<p data-start="3698" data-end="3753">To bardzo charakterystyczne dla sprzętu z tamtej epoki.</p>
<p data-start="3755" data-end="4020">Patrząc dzisiaj na stare urządzenie Unitry, łatwo oceniać je wyłącznie jako konstrukcję elektroniczną. Tymczasem czasami brak jednego wskaźnika, inny kolor podświetlenia albo zmieniony element układu mówi równie dużo o gospodarce i realiach epoki, jak stara gazeta.</p>
<p data-start="4022" data-end="4060">Amator jest właśnie takim przedmiotem.</p>
<p data-start="4062" data-end="4113">Elektroniką i dokumentem historycznym jednocześnie.</p>
<h2 data-section-id="s2avzu" data-start="4115" data-end="4157">Amator 2C — rzadziej spotykany rozdział</h2>
<p data-start="4159" data-end="4242">Później pojawił się <strong data-start="4179" data-end="4192">Amator 2C</strong>, czyli model, który mamy dziś również w PioDomie.</p>
<p data-start="4244" data-end="4520">W tej odmianie ponownie zmieniono podświetlenie skali — na pomarańczowe — oraz sposób prezentowania siły sygnału. Źródła poświęcone sprzętowi Unitry wskazują również, że 2C powstał w mniejszej liczbie egzemplarzy niż wcześniejsze odmiany. <span class="contents" data-content-reference-start="4420" data-content-reference-end="4444"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
I właśnie taki <strong data-start="4537" data-end="4571">Unitra Diora Amator 2C DSS-201</strong>, przestrojony i po przeglądzie, trafił obecnie do naszej oferty. <span class="contents" data-content-reference-start="4561" data-content-reference-end="4583"><span class="" data-state="closed"></span></span>
<p data-start="4676" data-end="4748">Ale zanim trafił na półkę sklepową, trzeba go było oczywiście posłuchać.</p>
<p data-start="4750" data-end="4768">No bo jak inaczej?</p>
<h2 data-section-id="198axbk" data-start="4770" data-end="4817">I wtedy Amator zrobił nam małą niespodziankę</h2>
<p data-start="4819" data-end="4869">Do Amatora podłączyliśmy <strong data-start="4844" data-end="4868">kolumny Akai SR-1300</strong>.</p>
<p data-start="4871" data-end="4912">Jako źródło posłużył <strong data-start="4892" data-end="4911">Sansui CD-X301i</strong>.</p>
<p data-start="4914" data-end="5103">Bez wielkich oczekiwań. Raczej z ciekawości. W końcu trudno oczekiwać od popularnego polskiego amplitunera sprzed kilku dekad, że nagle zacznie rywalizować z pełnowymiarowym zestawem hi-fi.</p>
<p data-start="5105" data-end="5120">Naciskamy play.</p>
<p data-start="5122" data-end="5124">I…</p>
<p data-start="5126" data-end="5150"><strong data-start="5126" data-end="5150">chwila konsternacji.</strong></p>
<p data-start="5152" data-end="5179">To naprawdę przyjemnie gra.</p>
<p data-start="5181" data-end="5255">Nie spektakularnie. Nie analitycznie. Nie z basem mającym przesuwać meble.</p>
<p data-start="5257" data-end="5302">Za to <strong data-start="5263" data-end="5301">ciepło, miękko i bardzo muzykalnie</strong>.</p>
<p data-start="5304" data-end="5429">Dźwięk nie próbuje niczego udowadniać. Nie rzuca detalem w twarz. Nie rozkłada nagrania na części pierwsze. Po prostu płynie.</p>
<p data-start="5431" data-end="5575">I nagle zaczyna się rozumieć, dlaczego tyle tych urządzeń przez lata stało w polskich domach i dlaczego wielu ludzi wspomina je z taką sympatią.</p>
<p data-start="5577" data-end="5641">Bo może pod całym bagażem nostalgii zawsze było tam jeszcze coś.</p>
<p data-start="5643" data-end="5674"><strong data-start="5643" data-end="5674">Po prostu przyjemny dźwięk.</strong></p>
<h2 data-section-id="1kei2pv" data-start="5676" data-end="5699">Waty to nie wszystko</h2>
<p data-start="5701" data-end="5771">Amator 2 ma katalogowo 2 × 10 W. <span class="contents" data-content-reference-start="5643" data-content-reference-end="5668"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
<p data-start="5773" data-end="5902">Dzisiaj wystarczy wejść do pierwszego sklepu z elektroniką, żeby znaleźć urządzenia chwalące się liczbami wielokrotnie większymi.</p>
<p data-start="5904" data-end="5995">Ale kiedy Amator dostał sensownie dobrane kolumny i dobre źródło, przypomniał starą prawdę:</p>
<p data-start="5997" data-end="6051"><strong data-start="5997" data-end="6051">sprzęt audio powinno się przede wszystkim słuchać.</strong></p>
<p data-start="6053" data-end="6065">Nie tabelki.</p>
<p data-start="6067" data-end="6076">Nie logo.</p>
<p data-start="6078" data-end="6120">Nie moc zapisaną dużą czcionką na pudełku.</p>
<p data-start="6122" data-end="6129">Muzyki.</p>
<p data-start="6131" data-end="6354">W niewielkim pomieszczeniu, przy normalnym poziomie głośności te skromne waty okazują się zupełnie wystarczające. A charakter brzmienia Amatora sprawia, że zamiast analizować sprzęt, człowiek zaczyna słuchać kolejnej płyty.</p>
<p data-start="6356" data-end="6374">A potem następnej.</p>
<p data-start="6376" data-end="6397">To zawsze dobry znak.</p>
<h2 data-section-id="1klqvca" data-start="6399" data-end="6427">Amator 3 — ostatni z rodu</h2>
<p data-start="6429" data-end="6491">Ostatnim przedstawicielem rodziny został <strong data-start="6470" data-end="6490">Amator 3 AWS-110</strong>.</p>
<p data-start="6493" data-end="6816">Zmienił się wygląd: pojawił się srebrny front, czerwone podświetlenie oraz diodowy wskaźnik LED zamiast wcześniejszego wskaźnika wychyłowego. Pod koniec produkcji, kiedy brakowało modułów GML-026, spotykano nawet egzemplarze, w których końcówki mocy wykonywano z elementów dyskretnych. <span class="contents" data-content-reference-start="6676" data-content-reference-end="6700"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
<p data-start="6818" data-end="6877">I na nim historia klasycznego Amatora właściwie się zamyka.</p>
<p data-start="6879" data-end="6923"><strong data-start="6879" data-end="6923">DSS-101 → Amator 2 → 2B → 2C → Amator 3.</strong></p>
<p data-start="6925" data-end="6954">Kilka wersji jednego pomysłu.</p>
<p data-start="6956" data-end="7025">Pomysłu na sprzęt, który miał być nie dla nielicznych, ale dla wielu.</p>
<h2 data-section-id="cwjs6z" data-start="7027" data-end="7064">Nie luksus. Towarzysz codzienności</h2>
<p data-start="7066" data-end="7120">I chyba właśnie dlatego Amator jest dzisiaj tak ważny.</p>
<p data-start="7122" data-end="7174">Nie dlatego, że był najlepszym polskim amplitunerem.</p>
<p data-start="7176" data-end="7184">Nie był.</p>
<p data-start="7186" data-end="7248">Nie dlatego, że oferował najbardziej zaawansowaną konstrukcję.</p>
<p data-start="7250" data-end="7263">Nie oferował.</p>
<p data-start="7265" data-end="7430">I nawet nie dlatego, że dzisiaj wygląda pięknie wśród urządzeń vintage — choć charakterystyczna skala, suwaki i drewnopodobna obudowa mają swój niezaprzeczalny urok.</p>
<p data-start="7432" data-end="7479">Amator był czymś znacznie bardziej przyziemnym.</p>
<p data-start="7481" data-end="7517"><strong data-start="7481" data-end="7517">Był sprzętem, z którym się żyło.</strong></p>
<p data-start="7519" data-end="7535">Grał rano radio.</p>
<p data-start="7537" data-end="7556">Grał przy obiedzie.</p>
<p data-start="7558" data-end="7581">Towarzyszył spotkaniom.</p>
<p data-start="7583" data-end="7632">Do niego podłączało się gramofon albo magnetofon.</p>
<p data-start="7634" data-end="7747">Przy nim ktoś pierwszy raz usłyszał, że gitara może znajdować się po lewej stronie, a drugi instrument po prawej.</p>
<p data-start="7749" data-end="7792">Ktoś na nim nagrywał swoje pierwsze kasety.</p>
<p data-start="7794" data-end="7823">Ktoś słuchał Listy Przebojów.</p>
<p data-start="7825" data-end="7852">Ktoś dostał go od rodziców.</p>
<p data-start="7854" data-end="7900">Ktoś kupił po miesiącach odkładania pieniędzy.</p>
<p data-start="7902" data-end="7966">A potem stał w mieszkaniu dziesięć, piętnaście, dwadzieścia lat.</p>
<p data-start="7968" data-end="8066">Dlatego kiedy dziś włączamy starego Amatora, nie uruchamiamy wyłącznie urządzenia elektronicznego.</p>
<p data-start="8068" data-end="8109">Uruchamiamy kawałek czyjejś codzienności.</p>
<h2 data-section-id="1mr8rge" data-start="8111" data-end="8128">Okiem Kustosza</h2>
<p data-start="8130" data-end="8204">Przyznam, że do tego odsłuchu podchodziłem przede wszystkim z ciekawością.</p>
<p data-start="8206" data-end="8372">Amator 2C był już po przeglądzie i przestrojeniu. Podłączyłem Akai SR-1300, jako źródło Sansui CD-X301i i chciałem po prostu sprawdzić, jak cały zestaw sobie poradzi.</p>
<p data-start="8374" data-end="8431">Poradził sobie zdecydowanie lepiej, niż się spodziewałem.</p>
<p data-start="8433" data-end="8479">Było <strong data-start="8438" data-end="8478">ciepło, łagodnie i bardzo przyjemnie</strong>.</p>
<p data-start="8481" data-end="8624">I właśnie wtedy pomyślałem, że chyba przez wszystkie te lata trochę niesprawiedliwie patrzyliśmy na Amatora wyłącznie przez pryzmat sentymentu.</p>
<p data-start="8626" data-end="8655">Bo oczywiście sentyment jest.</p>
<p data-start="8657" data-end="8665">Ogromny.</p>
<p data-start="8667" data-end="8729">Ale pod nim nadal znajduje się całkiem sympatyczny wzmacniacz.</p>
<p data-start="8731" data-end="8783">Może właśnie dlatego Amatorów tak trudno się pozbyć.</p>
<p data-start="8785" data-end="8821"><strong data-start="8785" data-end="8821">One mają w sobie coś swojskiego.</strong></p>
<p data-start="8823" data-end="8842">Nie proszą o uwagę.</p>
<p data-start="8844" data-end="8869">Po prostu zaczynają grać.</p>
<p data-start="8871" data-end="8919">A po chwili okazuje się, że siedzimy i słuchamy.</p>
<p data-start="8921" data-end="8967">I chyba właśnie po to buduje się sprzęt audio.</p>
<hr data-start="8969" data-end="8972">
<h3 data-section-id="8bbo5h" data-start="8974" data-end="9006">Bohater tej Legendy tygodnia</h3>
<p data-start="9008" data-end="9195"><strong data-start="9008" data-end="9049">Unitra Diora Amator 2C Stereo DSS-201</strong><br data-start="9049" data-end="9052">Egzemplarz po przeglądzie, przestrojony na współczesny zakres UKF, obecnie dostępny w PioDomie za 349 zł. <span class="contents" data-content-reference-start="9042" data-content-reference-end="9064"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
<p><span class="contents" data-content-reference-start="9066" data-content-reference-end="9237"><span class="" data-state="closed"><a class="decorated-link" href="index.php?p2500,unitra-diora-amator-2c-stereo-dss-201-amplituner-vintage-prl-przestrojony-po-przegladzie&amp;utm_source=chatgpt.com" target="_blank" rel="noopener">Zobacz Amatora 2C w ofercie PioDoma</a></span></span></p>
<p> </p>
<p><span class="contents" data-content-reference-start="9066" data-content-reference-end="9237"><span class="" data-state="closed">~ Kustosz</span></span></p>]]></description>
</item>
<item>
<title>#03 - Cybernet Minipack 50 i Tannoy 632 — towarzysz podróży</title>
<link>https://sklep.piodoma.eu/index.php?a59,03-cybernet-minipack-50-i-tannoy-632-towarzysz-podrozy</link>
<pubDate>2026-08-31</pubDate>
<description><![CDATA[<p class="isSelectedEnd"><span>Nie każdy odsłuch zaczyna się jak test.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Czasem zaczyna się od sprzątania.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Od przesuwania rzeczy z miejsca na miejsce, układania, porządkowania, robienia tego wszystkiego, co człowiek odkłada przez kilka dni, a potem w końcu dochodzi do wniosku, że już trzeba.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>W tle ma grać muzyka.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Tylko tyle.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Tego wieczoru w tle stanęły Cybernet Minipack 50 i Tannoy 632.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Na początek Mike Oldfield.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>„Crises”.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I właściwie nic wielkiego się nie wydarzyło.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Muzyka popłynęła bardzo przyjemnie. Bez wzlotów i bez upadków. Bez efektownego „wow”, bez demonstracji możliwości, bez tego rodzaju grania, które od pierwszych sekund chce zwrócić uwagę na sprzęt.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Było po prostu dobrze.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Spokojnie.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Naturalnie.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Oldfield grał, a Cybernet z Tannoyami nie próbowali mu przeszkadzać.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Potem przyszło „Hergest Ridge”, po remasterze.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Materiał bardziej wymagający. Więcej przestrzeni, więcej warstw, więcej drobiazgów, które łatwo zgubić albo zamienić w jedną masę.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I tutaj zrobiło się ciekawiej.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Brzmiało świetnie.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nadal bez wysiłku.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Bez nerwowości.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Bez zamieszania.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Można było iść dalej.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Więc poszliśmy.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Pojawił się Shantel.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I nagle okazało się, że ten spokojny, niewymuszony zestaw wcale nie jest spokojny z natury.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>On po prostu wcześniej się nudził.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Shantel dostał puls. Rytm. Energię.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Spacer zrobił się szybszy.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>A po chwili pojawiło się określenie, które zostało już do końca wieczoru:</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><strong><span>spacer z przytupem.</span></strong></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Potem Kongos.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I tutaj właściwie nie było czego analizować.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Energia była dokładnie taka, jaka powinna być.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nic dodać.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nic ująć.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nie było napompowania. Nie było chaosu. Nie było sztucznego podkreślania czegokolwiek.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Po prostu utwór dostał tyle siły, ile sam ze sobą przyniósł.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I wtedy po raz pierwszy przyszła myśl, że może właśnie na tym polega największa zaleta tego zestawu.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Może on nie chce mieć jednego charakteru.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Może nie chce wszystkiego grać „po swojemu”.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Może po prostu pozwala muzyce być tym, czym jest.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>The Heavy tylko tę myśl wzmocniło.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Było mięso.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Był rytm.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Był groove.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Było wszystko tam, gdzie powinno być.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>A najkrótsze podsumowanie przyszło samo:</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><strong><span>jakby nagrali ten utwór dla tego zestawu.</span></strong></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Potem „Dirty Paws” Of Monsters and Men.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Inna historia.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Inne instrumenty.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Inny klimat.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I znowu niczego nie trzeba było poprawiać.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Cybernet z Tannoyami po prostu zmienił krajobraz razem z muzyką.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Barns Courtney i „Fire” przyniósł coś jeszcze.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Moc.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Energię.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Ten moment, kiedy noga zaczyna sama pracować i człowiek zamiast spokojnie sprzątać ma ochotę trochę bardziej uczestniczyć w tym, co dzieje się w pokoju.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Aż chce się skakać.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I właśnie wtedy pojawiło się kolejne zaskoczenie.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Bo pod całą tą energią była jeszcze przestrzeń.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Oddech.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Głębia.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Miejsce pomiędzy dźwiękami.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>„Fire” nie był tylko ciosem.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Miał również przestrzeń, której wcześniej być może po prostu nie zauważałem.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Potem „Your Woman” White Town.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Trochę elektroniki.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Trochę brudu.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Trochę innego klimatu.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I znowu wszystko było na swoim miejscu.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nie lepiej.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nie gorzej.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Po prostu właściwie.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Royal Blood i „Figure It Out” mogło już zrobić z tego wszystkiego bałagan.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Mogło się zrobić głośno, gęsto i męcząco.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nie zrobiło się.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Poszło zajebiście.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Była siła.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Był ciężar.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Było tempo.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>A pod tym wszystkim nadal pozostał porządek.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I potem przyszło „Bohemian Like You” The Dandy Warhols.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Utwór, który znam od lat.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Utwór, którego słuchałem wiele razy.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I wtedy wydarzyło się coś, czego w testach sprzętu nie da się wpisać do żadnej tabelki.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Pomyślałem:</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><strong><span>nie pamiętam, żeby od momentu, kiedy usłyszałem ten utwór pierwszy raz, słuchało mi się go lepiej.</span></strong></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nie chodziło o bas.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nie chodziło o scenę.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nie chodziło o rozdzielczość.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Chodziło o frajdę.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>O zwykłą, czystą przyjemność z muzyki.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Potem Les Yeux D'La Tête i „I Don't Speak English”.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I gdzieś w tym miejscu odsłuch właściwie się skończył.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nie dlatego, że wyłączyłem muzykę.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Wręcz przeciwnie.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Po prostu przestałem słuchać sprzętu.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Sprzątałem.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I tańczyłem.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>To chyba jeden z najlepszych możliwych testów zestawu audio.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nie pomiar.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nie porównanie.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nie szukanie, czy góra jest odrobinę bardziej otwarta niż w innym wzmacniaczu.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Po prostu orientujesz się, że przestałeś zastanawiać się nad tym, co gra.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Została tylko muzyka.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>„Your Bones” Of Monsters and Men.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Kolejny rytm.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Kolejna przestrzeń.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Kolejna historia.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>W pewnym momencie nawet pies został ze mną i słuchał.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Pełny skład.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I chyba właśnie wtedy zrozumiałem, dlaczego tak dobrze czuję się z tym Cybernetem.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Bo to nie jest dla mnie sprzęt.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Sprzęt się ocenia.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Sprzęt ma parametry.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Sprzęt ma lepszą albo gorszą średnicę, większą albo mniejszą scenę, bardziej kontrolowany bas i mniej lub bardziej detaliczną górę.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Tego wieczoru przestało mnie to interesować.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Bo Cybernet Minipack 50 z Tannoyami 632 zrobił coś znacznie trudniejszego.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><strong><span>Przestał istnieć pomiędzy mną a muzyką.</span></strong></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Oldfield opowiedział swoją historię.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Shantel swoją.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Kongos swoją.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>The Heavy swoją.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Royal Blood swoją.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>The Dandy Warhols swoją.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Of Monsters and Men swoją.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>A Cybernet z Tannoyami nie próbował żadnej z tych historii poprawiać.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Nie próbował też opowiadać wszystkich jednym głosem.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Po prostu szedł obok.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I dlatego określenie „sprzęt” wydaje mi się dla niego trochę zbyt ubogie.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>To jest raczej </span><strong><span>towarzysz podróży</span></strong><span>.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Kiedy trzeba, idzie spokojnie.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Kiedy muzyka przyspiesza, przyspiesza razem z nią.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Kiedy trzeba mocniej postawić krok, pojawia się przytup.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Kiedy trzeba pobiec — biegnie.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>A kiedy historia potrzebuje przestrzeni, zatrzymuje się na chwilę i pozwala jej wybrzmieć.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I najwyraźniej potrafi opowiedzieć każdą historię.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>A to wszystko jest dopiero początkiem.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Czekam, aż uda się zebrać całą serię Tannoy Profile. Wtedy przyjdzie czas na pełny odsłuch całej rodziny i zapewne nieznośnie długą, męczącą serię artykułów o każdym możliwym porównaniu.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Pod koniec wieczoru znowu zagrał Kongos.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>„The Way”.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>I trudno było wybrać lepszy utwór na zakończenie.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>Bo ten wieczór od dawna nie był już testem.</span></p>
<p class="isSelectedEnd"><span>To była podróż.</span></p>
<p><span>A najlepsze jest to, że chyba dopiero ruszyliśmy.</span></p>
<p> </p>
<p> </p>]]></description>
</item>
<item>
<title>Złoto z Ćmielowa. Mały serwis z wielką historią</title>
<link>https://sklep.piodoma.eu/index.php?a58,zloto-z-cmielowa-maly-serwis-z-wielka-historia</link>
<pubDate>2026-08-29</pubDate>
<description><![CDATA[<p class="PDq2pG_selectionAnchorContainer" data-start="466" data-end="513">Drzwi do historii — czasem jeden przedmiot wystarczy, żeby otworzyć znacznie większą opowieść.<br><br>Są przedmioty, które nie próbują być dyskretne.<span aria-hidden="true" class="PDq2pG_selectionAnchor"></span></p>
<p data-start="515" data-end="551">Ten zdecydowanie do nich nie należy.</p>
<p data-start="553" data-end="840">Mały dzbanek, cukiernica, mlecznik, sześć miniaturowych filiżanek i taca. Wszystko pokryte złotem tak intensywnie, że postawione pod światłem zaczyna działać niemal jak lustro. Białej porcelany zostało właściwie tyle, ile potrzeba, żeby przypomnieć, z czego ten zestaw naprawdę wykonano.</p>
<p data-start="842" data-end="865">A potem odwracamy tacę.</p>
<p data-start="867" data-end="895"><strong data-start="867" data-end="895">Ćmielów. Made in Poland.</strong></p>
<p data-start="897" data-end="988">I nagle z niewielkiego dekoracyjnego serwisu robi się początek znacznie dłuższej opowieści.</p>
<h2 data-section-id="1va730" data-start="990" data-end="1017">Zanim pojawiło się złoto</h2>
<p data-start="1019" data-end="1301">Historia produkcji ceramicznej w Ćmielowie sięga końca XVIII wieku. Sama produkcja porcelany rozwijała się tam od początku XIX stulecia — współczesna manufaktura AS Ćmielów wskazuje rok <strong data-start="1205" data-end="1213">1804</strong> jako początek ćmielowskiej tradycji porcelanowej. (https://as.cmielow.com.pl/pl/content/6-o-fabryce)<span class="contents" data-content-reference-start="1264" data-content-reference-end="1306"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
<p data-start="1303" data-end="1318">To sporo czasu.</p>
<p data-start="1320" data-end="1463">Zmieniały się granice, państwa, właściciele, gusta i ustroje, a z Ćmielowa nadal wyjeżdżały filiżanki, talerze, wazony, figurki i całe serwisy.</p>
<p data-start="1465" data-end="1782">Dzisiejsze muzeum w Ćmielowie pokazuje tę historię właśnie poprzez przedmioty: od dawnych fajansów, przez porcelanę z kolejnych okresów działalności fabryki, aż po projekty z lat 60. XX wieku. I chyba jest to najlepszy sposób opowiadania o porcelanie, bo w jej przypadku historia nie istnieje wyłącznie w dokumentach.</p>
<p data-start="1784" data-end="1845">Można ją wziąć do ręki. (https://as.cmielow.com.pl/pl/content/6-o-fabryce)<span class="contents" data-content-reference-start="1813" data-content-reference-end="1837"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
<h2 data-section-id="1i2fs0c" data-start="1847" data-end="1884">Porcelana, która miała być używana</h2>
<p data-start="1886" data-end="2034">Dziś Ćmielów kojarzy się kolekcjonerom między innymi ze słynnymi figurkami, projektami Instytutu Wzornictwa Przemysłowego czy eleganckimi serwisami.</p>
<p data-start="2036" data-end="2111">Ale ogromna część produkcji była po prostu porcelaną przeznaczoną do życia.</p>
<p data-start="2113" data-end="2132">Stała w kredensach.</p>
<p data-start="2134" data-end="2157">Wyjmowano ją na święta.</p>
<p data-start="2159" data-end="2196">Dostawało się ją w prezencie ślubnym.</p>
<p data-start="2198" data-end="2343">Czasami używało się jej codziennie, częściej „dla gości”, a niekiedy była tak cenna, że przez kilkadziesiąt lat właściwie nie opuszczała witryny.</p>
<p data-start="2345" data-end="2531">I właśnie dlatego stare serwisy porcelanowe są dziś tak ciekawe. Nie są wyłącznie projektem wzorniczym. Są trochę zapisem tego, <strong data-start="2473" data-end="2530">jak chcieliśmy mieszkać i czym chcieliśmy się otaczać</strong>.</p>
<p data-start="2533" data-end="2566">Jedni wybierali delikatne kwiaty.</p>
<p data-start="2568" data-end="2596">Inni geometryczne dekoracje.</p>
<p data-start="2598" data-end="2618">A ktoś wybrał złoto.</p>
<p data-start="2620" data-end="2631">Dużo złota.</p>
<h2 data-section-id="96exne" data-start="2633" data-end="2667">Mały serwis, który udaje wielki</h2>
<p data-start="2669" data-end="2745">Egzemplarz, który trafił do PioDomy, jest zabawny właśnie przez swoją skalę.</p>
<p data-start="2747" data-end="2932">Forma jest niemal ceremonialna: dzbanek z pokrywką, cukiernica, mlecznik, filiżanki i duża wspólna taca. Wszystko wygląda tak, jak powinien wyglądać pełnoprawny elegancki serwis kawowy.</p>
<p data-start="2934" data-end="2967">Tyle że zostało zminiaturyzowane.</p>
<p data-start="2969" data-end="3014">I właśnie ta sprzeczność nadaje mu charakter.</p>
<p data-start="3016" data-end="3073">Z jednej strony to porcelana. Z drugiej — niemal bibelot.</p>
<p data-start="3075" data-end="3166">Z jednej strony przedmiot użytkowy. Z drugiej coś, co aż prosi się o ustawienie w gablocie.</p>
<p data-start="3168" data-end="3397">A pełne złocenie przesuwa go jeszcze bardziej w stronę dekoracji. Światło odbija się od powierzchni filiżanek, dzbanka i tacy, deformuje otoczenie i sprawia, że każdy element wygląda trochę inaczej w zależności od kąta patrzenia.</p>
<p data-start="3399" data-end="3491">Na naszych zdjęciach można nawet zobaczyć w złoceniu odbicia aparatu, światła i całej sceny.</p>
<p data-start="3493" data-end="3536">Porcelana zaczyna zachowywać się jak metal.</p>
<h2 data-section-id="w55dxw" data-start="3538" data-end="3557">„Made in Poland”</h2>
<p data-start="3559" data-end="3636">Na spodzie tacy znajduje się sygnatura Ćmielowa z napisem <strong data-start="3617" data-end="3635">Made in Poland</strong>.</p>
<p data-start="3638" data-end="3735">I tutaj zaczyna się jedna z przyjemniejszych części obcowania ze starymi przedmiotami — śledztwo.</p>
<p data-start="3737" data-end="3892">Sygnatura może pomóc określić okres produkcji. Kształt naczyń może wskazać serię lub formę. Sposób dekoracji może przybliżyć czas, w którym zestaw powstał.</p>
<p data-start="3894" data-end="3977">Nie zawsze jednak da się po jednym znaku powiedzieć: „rok 1967, środa po południu”.</p>
<p data-start="3979" data-end="4115">Dlatego w PioDomie wolimy czasem zostawić niewielki znak zapytania, niż dopisywać przedmiotowi historię, której nie potrafimy udowodnić.</p>
<p data-start="4117" data-end="4296">W przypadku naszego kompletu bezpiecznie możemy powiedzieć, że jest to <strong data-start="4188" data-end="4232">wyrób Ćmielowa z drugiej połowy XX wieku</strong>, związany z polską tradycją porcelany użytkowej i dekoracyjnej.</p>
<p data-start="4298" data-end="4423">A jeśli uda nam się kiedyś znaleźć dokładny katalog lub oznaczenie tej konkretnej formy — historia dostanie kolejny rozdział.</p>
<h2 data-section-id="1rm9pci" data-start="4425" data-end="4465">Dlaczego właściwie złocono porcelanę?</h2>
<p data-start="4467" data-end="4522">Bo porcelana od początku miała w sobie coś luksusowego.</p>
<p data-start="4524" data-end="4837">Nie bez powodu bywa nazywana „białym złotem”. Jej wykonanie wymaga odpowiednio przygotowanej masy, formowania, suszenia, wypału, szkliwienia i dekorowania. W ćmielowskim Żywym Muzeum Porcelany proces ten można dziś oglądać krok po kroku, łącznie z ręcznym zdobieniem wyrobów. <span class="contents" data-content-reference-start="4792" data-content-reference-end="4834"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
<p data-start="4839" data-end="4905">Dodanie złotej dekoracji było więc czymś więcej niż zmianą koloru.</p>
<p data-start="4907" data-end="4924">Miało powiedzieć:</p>
<p data-start="4926" data-end="4959"><strong data-start="4926" data-end="4959">to nie jest zwykła filiżanka.</strong></p>
<p data-start="4961" data-end="5116">Oczywiście z perspektywy kilku dekad gusta się zmieniły. To, co dla jednego będzie dziś przesadą, drugi nazwie wspaniałym przykładem estetyki swojej epoki.</p>
<p data-start="5118" data-end="5127">I dobrze.</p>
<p data-start="5129" data-end="5197">Najgorsze przedmioty to chyba te, które nie wywołują żadnej reakcji.</p>
<p data-start="5199" data-end="5223">Temu trudno to zarzucić.</p>
<h2 data-section-id="26w014" data-start="5225" data-end="5255">219 zł za kawałek historii?</h2>
<p data-start="5257" data-end="5352">W chwili pisania tego tekstu kompletny zestaw znajduje się w naszym sklepie w cenie <strong data-start="5341" data-end="5351">219 zł</strong>.</p>
<p data-start="5257" data-end="5352">(https://sklep.piodoma.eu/index.php?p2413,cmielow-miniaturowy-zloty-serwis-kawowy-6-osob-vintage-prl)</p>
<p data-start="5354" data-end="5366">Czy to dużo?</p>
<p data-start="5368" data-end="5462">Jeżeli spojrzymy wyłącznie na niego jak na dzbanek, kilka filiżanek i tacę — można dyskutować.</p>
<p data-start="5464" data-end="5643">Jeżeli jednak potraktujemy go jako zachowany komplet ćmielowskiej porcelany, przykład określonego sposobu dekorowania i mały dokument swojej epoki, perspektywa trochę się zmienia.</p>
<p data-start="5645" data-end="5697">Bo właśnie to najbardziej lubimy w starych rzeczach.</p>
<p data-start="5699" data-end="5747">Nie muszą kosztować fortuny, żeby mieć historię.</p>
<p data-start="5749" data-end="5778">Czasem wystarczy je odwrócić.</p>
<p data-start="5780" data-end="5824">Na spodzie znajduje się niewielka sygnatura.</p>
<p data-start="5826" data-end="5858">A potem człowiek zaczyna szukać.</p>
<p data-start="5860" data-end="5919">I z jednej filiżanki robi się ponad dwieście lat opowieści.</p>
<p data-start="5926" data-end="5944"><strong data-start="5926" data-end="5944"><br>Okiem Kustosza</strong></p>
<p data-start="5946" data-end="6002">Nie wiem, kto pierwszy postawił ten serwis w swoim domu.</p>
<p data-start="6004" data-end="6122">Nie wiem, czy był prezentem, pamiątką, czy po prostu ktoś zobaczył go kiedyś w sklepie i pomyślał: <em data-start="6103" data-end="6121">ten, właśnie ten</em>.</p>
<p data-start="6124" data-end="6217">Ale wyobrażam sobie, że gdy był nowy, złoto musiało robić dokładnie to samo, co robi dzisiaj.</p>
<p data-start="6219" data-end="6237">Przyciągało wzrok.</p>
<p data-start="6239" data-end="6275">Kilka dekad później nadal przyciąga.</p>
<p data-start="6277" data-end="6327">I chyba dlatego stare przedmioty są takie ciekawe.</p>
<p data-start="6329" data-end="6360">Zmienia się świat dookoła nich.</p>
<p data-start="6362" data-end="6385">One cierpliwie czekają.</p>
<br>~ Kustosz]]></description>
</item>
<item>
<title>Legenda Tygodnia: Pathé Marconi PA 3504V — Bagieta zdejmuje maskę</title>
<link>https://sklep.piodoma.eu/index.php?a57,legenda-tygodnia-pathé-marconi-pa-3504v-bagieta-zdejmuje-maske</link>
<pubDate>2026-08-28</pubDate>
<description><![CDATA[<p class="PDq2pG_selectionAnchorContainer" data-start="467" data-end="513">W poprzedniej części zostawiliśmy go na stole.<span aria-hidden="true" class="PDq2pG_selectionAnchor"></span></p>
<p data-start="515" data-end="738">Francuska marka. Japońska produkcja. Wielka gałka głośności, dwa wychyłowe wskaźniki i wnętrze, które od pierwszego spojrzenia sugerowało, że ta historia będzie znacznie ciekawsza, niż wskazywałaby nazwa na przednim panelu.</p>
<p data-start="740" data-end="766">Nazwaliśmy go <strong data-start="754" data-end="765">Bagietą</strong>.</p>
<p data-start="768" data-end="873">Trochę żartobliwie. Pathé Marconi, Francja, „La voix de son maître” — nazwa właściwie wymyśliła się sama.</p>
<p data-start="875" data-end="915">Tyle że Bagieta zaczęła stawiać pytania.</p>
<p data-start="917" data-end="1146">A kiedy zaczęliśmy szukać odpowiedzi, skończyło się na schematach, instrukcjach serwisowych, numerach płytek drukowanych, starych katalogach i grzebaniu w dokumentacji urządzeń, których początkowo wcale nie zamierzaliśmy oglądać.</p>
<p data-start="1148" data-end="1214">Zwykłe oględziny wzmacniacza zamieniły się w <strong data-start="1193" data-end="1213">badanie jego DNA</strong>.</p>
<p data-start="1216" data-end="1239">A potem go włączyliśmy.</p>
<p data-start="1241" data-end="1279">I wtedy zrobiło się naprawdę ciekawie.</p>
<h2 data-section-id="j31c3z" data-start="1281" data-end="1306">Najpierw było śledztwo</h2>
<p data-start="1308" data-end="1386">Po zdjęciu pokrywy Pathé Marconi PA 3504V pojawił się pierwszy konkretny trop.</p>
<p data-start="1388" data-end="1702">Końcówka mocy wykorzystuje dwa hybrydowe moduły <strong data-start="1436" data-end="1459">STK0039 firmy Sanyo</strong>. Już samo to kazało zwrócić uwagę na tego japońskiego producenta. Obecność dwóch STK0039 potwierdza dokumentacja serwisowa PA3504, a zachowały się również współczesne opisy napraw dokładnie tego modelu, w których pojawiają się te same moduły.</p>
<p data-start="1704" data-end="1741"><span class="contents" data-content-reference-start="1695" data-content-reference-end="1770"><span class="" data-state="closed"><a class="decorated-link" href="https://forum.retrotechnique.org/t/recherche-schema-continental-edison-pa-9912/137397?utm_source=chatgpt.com" target="_blank" rel="noopener">Retrotechnique — naprawa Pathé Marconi PA3504V i STK0039</a></span></span></p>
<p data-start="1743" data-end="1852">Ale jednocześnie na płytkach znaleźliśmy charakterystyczny znak, który początkowo skojarzyliśmy z Mitsubishi.</p>
<p data-start="1854" data-end="1904">Przez chwilę wydawało się więc, że mamy odpowiedź.</p>
<p data-start="1906" data-end="1930"><strong data-start="1906" data-end="1930">Mitsubishi? Diatone?</strong></p>
<p data-start="1932" data-end="2114">Pasowało do epoki. Pasowało do napisu „Made in Japan”. W urządzeniu znajdziemy zresztą elementy pochodzące od różnych japońskich producentów, więc taki trop nie był pozbawiony sensu.</p>
<p data-start="2116" data-end="2177">Tylko że im głębiej kopaliśmy, tym gorzej chciał się zgadzać.</p>
<p data-start="2179" data-end="2247">I tutaj warto zapisać coś równie ważnego jak znalezienie odpowiedzi:</p>
<p data-start="2249" data-end="2278"><strong data-start="2249" data-end="2278">pierwszy trop był błędny.</strong></p>
<p data-start="2280" data-end="2351">Sam znak na PCB nie daje podstaw, aby przypisać konstrukcję Mitsubishi.</p>
<p data-start="2353" data-end="2391">Za to zaczęły pojawiać się inne ślady.</p>
<p data-start="2393" data-end="2412">Znacznie ciekawsze.</p>
<h2 data-section-id="wdg2x0" data-start="2414" data-end="2439">Płytki zaczynają mówić</h2>
<p data-start="2441" data-end="2507">Na płytkach naszego PA 3504V znaleźliśmy między innymi oznaczenie:</p>
<p data-start="2509" data-end="2521"><strong data-start="2509" data-end="2521">MCL-43HB</strong></p>
<p data-start="2523" data-end="2545">oraz numery z rodziny:</p>
<p data-start="2547" data-end="2580"><strong data-start="2547" data-end="2562">4-230T75100</strong><br data-start="2562" data-end="2565"><strong data-start="2565" data-end="2580">4-230T75300</strong></p>
<p data-start="2582" data-end="2663">Na pierwszy rzut oka — ciągi znaków, które można sobie sfotografować i zapomnieć.</p>
<p data-start="2665" data-end="2686">My nie zapomnieliśmy.</p>
<p data-start="2688" data-end="2766">I właśnie tutaj śledztwo zaczęło prowadzić coraz wyraźniej w stronę <strong data-start="2756" data-end="2765">Sanyo</strong>.</p>
<p data-start="2768" data-end="2981">W fabrycznej instrukcji serwisowej wzmacniacza <strong data-start="2815" data-end="2833">Sanyo PLUS A35</strong> pojawia się dokładnie oznaczenie <strong data-start="2867" data-end="2879">MCL-43HB</strong>, widoczne na diagramie połączeń obok sekcji <em data-start="2924" data-end="2942">Tone Control PCB</em>. <span class="contents" data-content-reference-start="2973" data-content-reference-end="2992"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
<span class="contents" data-content-reference-start="2994" data-content-reference-end="3062"><span class="" data-state="closed"><a class="decorated-link" href="https://www.manualslib.com/manual/4373174/Sanyo-Plus-A35.html?page=15&amp;utm_source=chatgpt.com" target="_blank" rel="noopener">Sanyo PLUS A35 Service Manual — strona z MCL-43HB</a></span></span>
<p data-start="3022" data-end="3103">To oczywiście nie oznacza, że PLUS A35 i PA 3504V są tą samą konstrukcją. Nie są.</p>
<p data-start="3105" data-end="3260">Pokazuje jednak coś znacznie dla nas ważniejszego: oznaczenie znalezione we wnętrzu Bagiety rzeczywiście występuje również w fabrycznej dokumentacji Sanyo.</p>
<p data-start="3262" data-end="3597">A kiedy zajrzymy głębiej do tej dokumentacji, zobaczymy charakterystyczny sposób oznaczania zespołów i płytek drukowanych przez Sanyo — z numerami zawierającymi człony <code data-start="3430" data-end="3444">4-...T-.....</code>. W części dotyczącej PCB modelu PLUS A35 występują chociażby oznaczenia <code data-start="3517" data-end="3535">141-4-233T-03300</code> czy <code data-start="3540" data-end="3558">141-4-233T-03400</code>. <span class="contents" data-content-reference-start="3602" data-content-reference-end="3621"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
<span class="contents" data-content-reference-start="3623" data-content-reference-end="3683"><span class="" data-state="closed"><a class="decorated-link" href="https://www.manualslib.com/manual/4373174/Sanyo-Plus-A35.html?utm_source=chatgpt.com" target="_blank" rel="noopener">Pełna instrukcja serwisowa Sanyo PLUS A35</a></span></span>
<p data-start="3638" data-end="3690">Nie jest to jeszcze metryka urodzenia Pathé Marconi.</p>
<p data-start="3692" data-end="3749">Ale przestaliśmy już patrzeć na pojedynczy układ scalony.</p>
<p data-start="3751" data-end="3790">Zaczęliśmy widzieć <strong data-start="3770" data-end="3789">system oznaczeń</strong>.</p>
<p data-start="3792" data-end="3862">I to był moment, w którym trop Sanyo zrobił się naprawdę interesujący.</p>
<h2 data-section-id="wgq1l1" data-start="3864" data-end="3903">Francuska rodzina, japońskie wnętrze</h2>
<p data-start="3905" data-end="3980">Zdobyta instrukcja serwisowa PA 3504 przyniosła następny kawałek układanki.</p>
<p data-start="3982" data-end="4026">Pathé Marconi nie występował tutaj samotnie.</p>
<p data-start="4028" data-end="4066">Dokumentacja obejmuje wspólną rodzinę:</p>
<p data-start="4068" data-end="4169"><strong data-start="4068" data-end="4088">Thomson PA 3504T</strong><br data-start="4088" data-end="4091"><strong data-start="4091" data-end="4117">Pathé Marconi PA 3504V</strong><br data-start="4117" data-end="4120"><strong data-start="4120" data-end="4140">Thomson PA 5003T</strong><br data-start="4140" data-end="4143"><strong data-start="4143" data-end="4169">Pathé Marconi PA 5003V</strong></p>
<p data-start="4171" data-end="4287">PA 3504 oferuje około <strong data-start="4193" data-end="4214">2 × 35 W przy 8 Ω</strong>, wykorzystuje dwa STK0039, pobiera maksymalnie 190 VA i waży około 8 kg.</p>
<p data-start="4289" data-end="4327">PA 5003 jest jego mocniejszym krewnym.</p>
<p data-start="4329" data-end="4379">Ale śledztwo zaczęło zataczać coraz szersze kręgi.</p>
<p data-start="4381" data-end="4528">Pojawił się <strong data-start="4393" data-end="4409">Brandt A4021</strong> — konstrukcja z tej samej epoki, również około 2 × 35 W, o bardzo podobnych gabarytach i także wykorzystująca STK0039.</p>
<p data-start="4530" data-end="4561">Pojawił się Continental Edison.</p>
<p data-start="4563" data-end="4658">Pojawiły się kolejne urządzenia sprzedawane pod markami związanymi z francuskim Thomson-Brandt.</p>
<p data-start="4660" data-end="4741">I wtedy przestaliśmy patrzeć na PA 3504V jak na pojedynczy tajemniczy wzmacniacz.</p>
<p data-start="4743" data-end="4799">Zaczęliśmy oglądać fragment znacznie większej układanki.</p>
<h2 data-section-id="1w41jp5" data-start="4801" data-end="4843">Sanyo i Thomson-Brandt — mamy precedens</h2>
<p data-start="4845" data-end="4907">Szczególnie ciekawy okazał się <strong data-start="4876" data-end="4906">Continental Edison PA 9912</strong>.</p>
<p data-start="4909" data-end="5263">UNITRA-Klub opisuje PA9912 jako wzmacniacz skonstruowany i produkowany przez Sanyo, oferowany we Francji pod marką Continental Edison. Według tego źródła na zlecenie Thomson-Brandt w latach 1979–1980 urządzenie było również składane z gotowych elementów w zakładach Unitry. Konstrukcja wykorzystywała moduły STK0070. <span class="contents" data-content-reference-start="5273" data-content-reference-end="5292"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
<span class="contents" data-content-reference-start="5294" data-content-reference-end="5368"><span class="" data-state="closed"><a class="decorated-link" href="https://unitraklub.pl/zaginione_konstrukcje?page=22,9,3,6&amp;utm_source=chatgpt.com" target="_blank" rel="noopener">UNITRA-Klub — Continental Edison PA9912 i jego historia</a></span></span>
<p data-start="5304" data-end="5372">To <strong data-start="5307" data-end="5325">nie jest dowód</strong>, że PA 3504V został wyprodukowany przez Sanyo.</p>
<p data-start="5374" data-end="5408">Jest jednak dowodem na coś innego:</p>
<p data-start="5410" data-end="5528"><strong data-start="5410" data-end="5528">związek Thomson-Brandt z konstrukcjami Sanyo w tej epoce nie jest wymysłem powstałym na potrzeby naszego śledztwa.</strong></p>
<p data-start="5530" data-end="5872">Co więcej, francuskie źródła dotyczące Continental Edison pokazują, jak ostrożnie trzeba poruszać się po tej historii. W drugiej połowie lat 70. pod francuskimi markami pojawiały się urządzenia powiązane między innymi z Sanyo i NEC, obok produkcji francuskiej oraz sprzętu pochodzącego z polskiej Unitry. <span class="contents" data-content-reference-start="5901" data-content-reference-end="5921"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
<span class="contents" data-content-reference-start="5923" data-content-reference-end="6005"><span class="" data-state="closed"><a class="decorated-link" href="https://forum.retrotechnique.org/t/appareils-toshiba-fabriques-par-continental-edison/6923?utm_source=chatgpt.com" target="_blank" rel="noopener">Retrotechnique — o różnych źródłach sprzętu Continental Edison</a></span></span>
<p data-start="5913" data-end="5922">To ważne.</p>
<p data-start="5924" data-end="6038"><strong data-start="5924" data-end="6038">Francuska marka na przednim panelu nie mówi nam jeszcze, kto naprawdę zaprojektował urządzenie stojące za nią.</strong></p>
<p data-start="6040" data-end="6065">Trzeba zajrzeć do środka.</p>
<h2 data-section-id="bqvvj9" data-start="6067" data-end="6093">Czy Bagieta jest Sanyo?</h2>
<p data-start="6095" data-end="6177">Tutaj Kustosz musi odłożyć emocje i zrobić rzecz najważniejszą w każdym śledztwie:</p>
<p data-start="6179" data-end="6211"><strong data-start="6179" data-end="6211">oddzielić dowód od poszlaki.</strong></p>
<p data-start="6213" data-end="6263">Wiemy, że PA 3504V został wyprodukowany w Japonii.</p>
<p data-start="6265" data-end="6326">Wiemy, że jego końcówkę mocy tworzą dwa moduły STK0039 Sanyo.</p>
<p data-start="6328" data-end="6519">Wiemy, że w jego wnętrzu znaleźliśmy oznaczenie <strong data-start="6376" data-end="6388">MCL-43HB</strong>, a dokładnie takie samo oznaczenie można znaleźć w fabrycznej dokumentacji Sanyo PLUS A35. <span class="contents" data-content-reference-start="6574" data-content-reference-end="6593"><span class="" data-state="closed"></span></span></p>
Znaleźliśmy również charakterystyczne oznaczenia płytek z rodziny <strong data-start="6587" data-end="6597">4-230T</strong>, a przeszukiwanie dokumentacji Sanyo pokazało bardzo podobny system numerowania zespołów PCB. <span class="contents" data-content-reference-start="6766" data-content-reference-end="6785"><span class="" data-state="closed"></span></span>Wiemy też, że współpraca Sanyo z francuskim Thomson-Brandt nie jest jedynie domysłem. Przypadek Continental Edison PA9912 daje nam udokumentowany precedens. <span class="contents" data-content-reference-start="6944" data-content-reference-end="6963"><span class="" data-state="closed"></span></span>Jednocześnie wiemy, że Thomson-Brandt i związane z nim marki korzystały z <strong data-start="7005" data-end="7031">różnych źródeł sprzętu</strong>. Sam fakt, że urządzenie nosi znaczek Pathé Marconi, Thomson, Brandt czy Continental Edison, absolutnie nie wystarcza do przypisania go Sanyo. <span class="contents" data-content-reference-start="7209" data-content-reference-end="7229"><span class="" data-state="closed"></span></span>
<p data-start="7216" data-end="7256">W przypadku PA 3504V argument jest inny.</p>
<p data-start="7258" data-end="7309"><strong data-start="7258" data-end="7309">To jego własne wnętrze zaczyna wskazywać Sanyo.</strong></p>
<p data-start="7311" data-end="7319">STK0039.</p>
<p data-start="7321" data-end="7330">MCL-43HB.</p>
<p data-start="7332" data-end="7346">Numery płytek.</p>
<p data-start="7348" data-end="7378">Sposób oznaczania podzespołów.</p>
<p data-start="7380" data-end="7462">I historycznie potwierdzone związki Sanyo z grupą, dla której urządzenie powstało.</p>
<p data-start="7464" data-end="7507">Nadal brakuje nam jednak jednego dokumentu.</p>
<p data-start="7509" data-end="7545">Fabrycznego źródła mówiącego wprost:</p>
<p data-start="7547" data-end="7628"><strong data-start="7547" data-end="7628">„Pathé Marconi PA 3504V został zaprojektowany lub wyprodukowany przez Sanyo”.</strong></p>
<p data-start="7630" data-end="7728">Nie znaleźliśmy również detalicznego modelu Sanyo, który można postawić obok Bagiety i powiedzieć:</p>
<p data-start="7730" data-end="7782"><em data-start="7730" data-end="7782">Oto on. Ten sam wzmacniacz, tylko z innym frontem.</em></p>
<p data-start="7784" data-end="7823">Dlatego werdykt Kustosza na dziś brzmi:</p>
<p data-start="7825" data-end="7977"><strong data-start="7825" data-end="7977">Pathé Marconi PA 3504V z bardzo dużym prawdopodobieństwem wywodzi się z konstrukcji lub platformy OEM Sanyo przygotowanej dla francuskiego odbiorcy.</strong></p>
<p data-start="7979" data-end="7994">Mocne poszlaki?</p>
<p data-start="7996" data-end="8007"><strong data-start="7996" data-end="8007">Bardzo.</strong></p>
<p data-start="8009" data-end="8026">Ostateczny dowód?</p>
<p data-start="8028" data-end="8044"><strong data-start="8028" data-end="8044">Jeszcze nie.</strong></p>
<p data-start="8046" data-end="8071">Teczka pozostaje otwarta.</p>
<h2 data-section-id="1fehuru" data-start="8073" data-end="8105">Koniec archeologii. Włączamy.</h2>
<p data-start="8107" data-end="8172">W tym miejscu powinna właściwie rozpocząć się klasyczna recenzja.</p>
<p data-start="8174" data-end="8178">Bas.</p>
<p data-start="8180" data-end="8189">Średnica.</p>
<p data-start="8191" data-end="8196">Góra.</p>
<p data-start="8198" data-end="8204">Scena.</p>
<p data-start="8206" data-end="8215">Dynamika.</p>
<p data-start="8217" data-end="8293">Tylko że już po kilku minutach okazało się, że będziemy mieli z tym problem.</p>
<p data-start="8295" data-end="8339">Pierwszymi kolumnami zostały <strong data-start="8324" data-end="8338">Tannoy 632</strong>.</p>
<p data-start="8341" data-end="8369">Pierwszy poważny sprawdzian:</p>
<p data-start="8371" data-end="8414"><strong data-start="8371" data-end="8414">Chuck Mangione — „Children of Sanchez”.</strong></p>
<p data-start="8416" data-end="8486">I właściwie już pierwsze wejście instrumentów perkusyjnych przyniosło:</p>
<p data-start="8488" data-end="8500"><em data-start="8488" data-end="8500">Cholera...</em></p>
<p data-start="8502" data-end="8515">Potem trąbki.</p>
<p data-start="8517" data-end="8528">Przestrzeń.</p>
<p data-start="8530" data-end="8538">Swoboda.</p>
<p data-start="8540" data-end="8549">Dynamika.</p>
<p data-start="8551" data-end="8557">I bas.</p>
<p data-start="8559" data-end="8617">Początkowo można było pomyśleć, że jest go trochę za dużo.</p>
<p data-start="8619" data-end="8692">Po chwili przyszło jednak znacznie lepsze określenie tego, co się dzieje:</p>
<p data-start="8694" data-end="8738"><strong data-start="8694" data-end="8738">on nie był podbijany. On był wydobywany.</strong></p>
<p data-start="8740" data-end="8828">Pathé wyciągał z nagrania informacje, które wcześniej potrafiły pozostać gdzieś głębiej.</p>
<p data-start="8830" data-end="8879">Ale największe zaskoczenie miało dopiero nadejść.</p>
<h2 data-section-id="su94w8" data-start="8881" data-end="8905">Muzyka zaczęła otulać</h2>
<p data-start="8907" data-end="8995">To jedno z tych zjawisk, które bardzo trudno opisać komuś, kto nigdy go nie doświadczył.</p>
<p data-start="8997" data-end="9060">Dobra stereofonia potrafi ustawić wokalistę pomiędzy kolumnami.</p>
<p data-start="9062" data-end="9135">Bardzo dobra potrafi pokazać szerokość, głębokość i pozycje instrumentów.</p>
<p data-start="9137" data-end="9172">Ale czasami dzieje się coś jeszcze.</p>
<p data-start="9174" data-end="9213"><strong data-start="9174" data-end="9213">Przestajesz mieć muzykę przed sobą.</strong></p>
<p data-start="9215" data-end="9244">Ona zaczyna być również obok.</p>
<p data-start="9246" data-end="9391">Kolumny przestają być dwoma miejscami, z których dochodzi dźwięk. Powstaje przestrzeń, w której słuchacz nie obserwuje już wydarzenia z zewnątrz.</p>
<p data-start="9393" data-end="9422"><strong data-start="9393" data-end="9422">Muzyka zaczyna go otulać.</strong></p>
<p data-start="9424" data-end="9495">Mało który wzmacniacz i mało które kolumny potrafią zrobić to naprawdę.</p>
<p data-start="9497" data-end="9528">PA 3504V i Tannoy 632 potrafią.</p>
<p data-start="9530" data-end="9576">I wtedy pojawiło się jeszcze jedno określenie.</p>
<p data-start="9578" data-end="9589"><strong data-start="9578" data-end="9589">Spacer.</strong></p>
<p data-start="9591" data-end="9721">Tannoye nie próbowały nadążyć za wzmacniaczem. Nie walczyły z nim i nie wyglądało to tak, jakby Pathé musiał prowadzić je za rękę.</p>
<p data-start="9723" data-end="9752"><strong data-start="9723" data-end="9752">One szły z nim na spacer.</strong></p>
<p data-start="9754" data-end="9766">Bez wysiłku.</p>
<p data-start="9768" data-end="9854">I właśnie podczas tego spaceru wydarzyło się coś, co w audio cenimy chyba najbardziej:</p>
<p data-start="9856" data-end="9917"><strong data-start="9856" data-end="9917">wzmacniacz i kolumny zaczęły wspólnie opowiadać historię.</strong></p>
<p data-start="9919" data-end="9943">Nie analizować nagranie.</p>
<p data-start="9945" data-end="9980">Nie prezentować pasmo przenoszenia.</p>
<p data-start="9982" data-end="10003"><strong data-start="9982" data-end="10003">Opowiadać muzykę.</strong></p>
<p data-start="10005" data-end="10032">Każdy utwór trochę inaczej.</p>
<h2 data-section-id="1ja42s0" data-start="10034" data-end="10045">„Zombie”</h2>
<p data-start="10047" data-end="10092">Następne było <strong data-start="10061" data-end="10091">The Cranberries — „Zombie”</strong>.</p>
<p data-start="10094" data-end="10133">Kilka pierwszych taktów i znowu ciarki.</p>
<p data-start="10135" data-end="10280">Gęste gitary nie przykryły charakterystycznej barwy głosu Dolores O'Riordan. Wokal pozostał obecny, emocjonalny i miał własne miejsce w nagraniu.</p>
<p data-start="10282" data-end="10304">I ponownie wrócił bas.</p>
<p data-start="10306" data-end="10327">Już nie jako pytanie.</p>
<p data-start="10329" data-end="10346">Teraz było jasne:</p>
<p data-start="10348" data-end="10396"><strong data-start="10348" data-end="10396">Pathé go nie dopompowuje. Pathé go znajduje.</strong></p>
<p data-start="10398" data-end="10442">Potem przyszło <strong data-start="10413" data-end="10441">No Doubt — „Don't Speak”</strong>.</p>
<p data-start="10444" data-end="10458">Bardzo dobrze.</p>
<p data-start="10460" data-end="10484">Ale bez tej samej magii.</p>
<p data-start="10486" data-end="10569">I paradoksalnie właśnie to było jednym z największych komplementów dla wzmacniacza.</p>
<p data-start="10571" data-end="10614">PA 3504V nie robi spektaklu ze wszystkiego.</p>
<p data-start="10616" data-end="10677">Nie nakłada na każde nagranie tego samego efektownego filtra.</p>
<p data-start="10679" data-end="10703">Potrafi pokazać różnicę.</p>
<p data-start="10705" data-end="10773">Później pojawili się Hooverphonic, Waldeck, Melody Gardot, KONGOS...</p>
<p data-start="10775" data-end="10818">I gdzieś po drodze stało się coś zabawnego.</p>
<p data-start="10820" data-end="10842"><strong data-start="10820" data-end="10842">Test się skończył.</strong></p>
<p data-start="10844" data-end="10897">Nie dlatego, że wyczerpaliśmy przygotowany repertuar.</p>
<p data-start="10899" data-end="10942">Po prostu przestaliśmy testować wzmacniacz.</p>
<p data-start="10944" data-end="10970">Zaczęliśmy słuchać muzyki.</p>
<h2 data-section-id="lq23kn" data-start="10972" data-end="10991">Ninja w Bagiecie</h2>
<p data-start="10993" data-end="11063">Pathé Marconi PA 3504V nie jest laboratoryjnie bezbarwnym urządzeniem.</p>
<p data-start="11065" data-end="11078">Ma charakter.</p>
<p data-start="11080" data-end="11100">Trochę interpretuje.</p>
<p data-start="11102" data-end="11217">Dodaje energii, własnego sposobu prowadzenia muzyki i czegoś, co niezwykle trudno zamknąć w parametrze technicznym.</p>
<p data-start="11219" data-end="11334">Ale robi to tak spójnie, że zamiast zastanawiać się nad charakterystyką częstotliwościową, zaczyna się zastanawiać:</p>
<p data-start="11336" data-end="11355"><em data-start="11336" data-end="11355">Co puścimy teraz?</em></p>
<p data-start="11357" data-end="11402">I właśnie wtedy Bagieta dostała kolejne imię:</p>
<p data-start="11404" data-end="11425"><strong data-start="11404" data-end="11425">Ninja w Bagiecie.</strong></p>
<p data-start="11427" data-end="11533">Bo właściwie nic w wyglądzie PA 3504V nie przygotowuje człowieka na to, co stanie się po wciśnięciu POWER.</p>
<p data-start="11535" data-end="11624">A kiedy wydawało się, że odkryliśmy już jego sekret, następnego dnia dostał nowe zadanie.</p>
<h2 data-section-id="jto76f" data-start="11626" data-end="11660">Bagieta wybiera kolumny w Norze</h2>
<p data-start="11662" data-end="11680">Czekały dwie pary:</p>
<p data-start="11682" data-end="11716"><strong data-start="11682" data-end="11698">Akai SR-1300</strong> i <strong data-start="11701" data-end="11715">Tannoy 636</strong>.</p>
<p data-start="11718" data-end="11840">Nie były to nieznane kolumny kupione specjalnie do testu. Tannoye znamy od dawna, a Akai grały u nas przez około pół roku.</p>
<p data-start="11842" data-end="11864">Chodziło o coś innego.</p>
<p data-start="11866" data-end="11927">Chcieliśmy znaleźć kolumny referencyjne dla PA 3504V w Norze.</p>
<p data-start="11929" data-end="11970">Pierwsze zostały podłączone Akai SR-1300.</p>
<p data-start="11972" data-end="11976">I...</p>
<p data-start="11978" data-end="12007"><strong data-start="11978" data-end="12007">Tannoy 636 nadal czekają.</strong></p>
<p data-start="12009" data-end="12023">Nie przegrały.</p>
<p data-start="12025" data-end="12056">Nawet nie stanęły do pojedynku.</p>
<p data-start="12058" data-end="12152">Po prostu Pathé z SR-1300 zagrał <strong data-start="12091" data-end="12151">na tyle dobrze, że nie było powodu czegokolwiek zmieniać</strong>.</p>
<p data-start="12154" data-end="12181">Znowu pojawiła się swoboda.</p>
<p data-start="12183" data-end="12201">Znowu muzykalność.</p>
<p data-start="12203" data-end="12260">Znowu łatwość, z jaką wzmacniacz układa dźwięki w całość.</p>
<p data-start="12262" data-end="12330">A przecież Akai SR-1300 są zupełnie innymi kolumnami niż Tannoy 632.</p>
<p data-start="12332" data-end="12417">I właśnie wtedy Bagieta dostała chyba najtrafniejsze ze swoich dotychczasowych imion.</p>
<h2 data-section-id="101ceen" data-start="12419" data-end="12430">Kameleon</h2>
<p data-start="12432" data-end="12542">Bo wygląda na to, że tajemnica tego wzmacniacza nie polega wyłącznie na jednej genialnej synergii z Tannoyami.</p>
<p data-start="12544" data-end="12571"><strong data-start="12544" data-end="12571">On potrafi się dogadać.</strong></p>
<p data-start="12573" data-end="12606">I nie robi tego poprzez nijakość.</p>
<p data-start="12608" data-end="12625">Wręcz przeciwnie.</p>
<p data-start="12627" data-end="12685">PA 3504V ma własny, bardzo łatwy do rozpoznania charakter.</p>
<p data-start="12687" data-end="12768">Tyle że nie próbuje zmusić całego systemu, żeby grał wyłącznie według jego zasad.</p>
<p data-start="12770" data-end="12842">Z Tannoyami 632 potrafił otoczyć słuchacza muzyką i zabrać go na spacer.</p>
<p data-start="12844" data-end="12880">Z Akai SR-1300 powiedział właściwie:</p>
<p data-start="12882" data-end="12937"><em data-start="12882" data-end="12937">Dobrze. To teraz opowiemy tę historię trochę inaczej.</em></p>
<p data-start="12939" data-end="12954">I opowiedzieli.</p>
<p data-start="12956" data-end="12999">Dlatego Tannoy 636 mogą spokojnie poczekać.</p>
<p data-start="13001" data-end="13064">Czasem w audio najtrudniejszą rzeczą nie jest usłyszeć różnicę.</p>
<p data-start="13066" data-end="13145">Najtrudniej jest <strong data-start="13083" data-end="13144">w odpowiednim momencie przestać szukać lepszego brzmienia</strong>.</p>
<p data-start="13147" data-end="13206">Jeżeli jest więcej niż dobrze — zostawiasz kable w spokoju.</p>
<p data-start="13208" data-end="13234">I włączasz następną płytę.</p>
<h2 data-section-id="1slbsv8" data-start="13236" data-end="13264">Co właściwie znaleźliśmy?</h2>
<p data-start="13266" data-end="13305">Miał to być kolejny ciekawy wzmacniacz.</p>
<p data-start="13307" data-end="13325">Trochę egzotyczny.</p>
<p data-start="13327" data-end="13380">Francuska marka, japońska produkcja, efektowny front.</p>
<p data-start="13382" data-end="13456">Sprzęt do przejrzenia, posłuchania, opisania i być może kiedyś sprzedania.</p>
<p data-start="13458" data-end="13586">Zamiast tego dostaliśmy śledztwo obejmujące kilka marek, dwa kontynenty, stare instrukcje serwisowe i numery płytek drukowanych.</p>
<p data-start="13588" data-end="13637">Dostaliśmy bardzo mocny trop prowadzący do Sanyo.</p>
<p data-start="13639" data-end="13734">Dostaliśmy wzmacniacz, który zaskoczył na dobrze znanych nagraniach i dobrze znanych kolumnach.</p>
<p data-start="13736" data-end="13853">A przede wszystkim dostaliśmy urządzenie, przy którym po kilku utworach przestaliśmy zastanawiać się nad urządzeniem.</p>
<p data-start="13855" data-end="13916">I chyba właśnie to jest najlepszą rekomendacją sprzętu audio.</p>
<p data-start="13918" data-end="13935">Nie liczba watów.</p>
<p data-start="13937" data-end="13946">Nie masa.</p>
<p data-start="13948" data-end="13969">Nie marka na froncie.</p>
<p data-start="13971" data-end="14021">Nawet nie rodowód, którego tak uparcie szukaliśmy.</p>
<p data-start="14023" data-end="14128">Tylko moment, w którym człowiek orientuje się, że od kilkudziesięciu minut miał porównywać wzmacniacze...</p>
<p data-start="14130" data-end="14173"><strong data-start="14130" data-end="14173">a zamiast tego po prostu słucha muzyki.</strong></p>
<p data-start="14175" data-end="14206">Pathé Marconi PA 3504V zostaje.</p>
<p data-start="14208" data-end="14255">Akai SR-1300 dostały swoje miejsce u jego boku.</p>
<p data-start="14257" data-end="14298">A śledztwo dotyczące pochodzenia Bagiety?</p>
<p data-start="14300" data-end="14320"><strong data-start="14300" data-end="14320">Nie zamykamy go.</strong></p>
<p data-start="14322" data-end="14459">Bo gdzieś w starym japońskim katalogu, instrukcji serwisowej albo zakurzonej dokumentacji może nadal czekać element, którego nam brakuje.</p>
<p data-start="14461" data-end="14522">Może kiedyś znajdziemy nawet bezpośredniego przodka PA 3504V.</p>
<p data-start="14524" data-end="14536">A jeśli nie?</p>
<p data-start="14538" data-end="14569">To też jest część tej historii.</p>
<p data-start="14571" data-end="14648">Bo czasami najciekawsze urządzenia nie przychodzą do nas z kompletną metryką.</p>
<p data-start="14650" data-end="14670">Trzeba ją odtworzyć.</p>
<p data-start="14672" data-end="14689">Śrubka po śrubce.</p>
<p data-start="14691" data-end="14708">Numer po numerze.</p>
<p data-start="14710" data-end="14727">Utwór po utworze.</p>
<p data-start="14729" data-end="14758"><strong data-start="14729" data-end="14758">A potem pozwolić im grać.</strong></p>
<br>~ Kustosz]]></description>
</item>
<item>
<title>Legenda Tygodnia: Pathé Marconi PA 3504V – Francuz, który skrywa japońską tajemnicę</title>
<link>https://sklep.piodoma.eu/index.php?a56,legenda-tygodnia-pathé-marconi-pa-3504v-francuz-ktory-skrywa-japonska-tajemnice</link>
<pubDate>2026-08-27</pubDate>
<description><![CDATA[<p>Czasami sprzęt trafia do PioDomy dlatego, że go szukamy.</p>
<p>Czasami dlatego, że znamy model, wiemy, czego się po nim spodziewać i chcemy mieć go u siebie choć przez chwilę.</p>
<p>A czasami pojawia się coś, na co patrzymy i pierwsze pytanie brzmi:</p>
<p><strong>Co to właściwie jest?</strong></p>
<p>Tak właśnie było z Pathé Marconi PA 3504V.</p>
<h2>Najpierw patrzymy</h2>
<p>Trudno zrobić inaczej.</p>
<p>Szeroki, szczotkowany aluminiowy front. Dwie wielkie gałki regulacji barwy. Osobny balans. Rząd metalowych przełączników. Ogromne pokrętło głośności umieszczone centralnie.</p>
<p>A nad nim coś, czego dzisiaj właściwie już się nie robi – duże, analogowe wskaźniki mocy dla lewego i prawego kanału.</p>
<p><strong>GAUCHE. DROITE.</strong></p>
<p>Pod spodem:</p>
<p><strong>Pathé Marconi – La voix de son maître.</strong></p>
<p>I jeszcze:</p>
<p><strong>préampli ampli stéréo PA 3504V.</strong></p>
<p>Francuski do bólu.</p>
<p>Tylko że z tyłu niewielki napis zaczyna burzyć ten obraz:</p>
<p><strong>made in japan.</strong></p>
<p>No dobrze.</p>
<p>Zrobiło się ciekawie.</p>
<h2>Pathé Marconi?</h2>
<p>Sama marka może dziś niewiele mówić miłośnikowi japońskiego audio.</p>
<p>Pathé i późniejsze Pathé-Marconi były jednak częścią ogromnego kawałka historii europejskiego przemysłu fonograficznego. Nazwa kojarzy się z płytami, nagraniami, gramofonami i słynnym znakiem psa słuchającego głosu swojego pana.</p>
<p>W latach 70. pod marką Pathé-Marconi pojawiał się również sprzęt Hi-Fi.</p>
<p>PA 3504V należy właśnie do tej historii.</p>
<p>Co ciekawe, dokumentacja techniczna łączy go bezpośrednio z modelem <strong>Thomson PA 3504T</strong>. Mamy więc urządzenie przeznaczone na europejski rynek, występujące pod francuskimi markami, ale wykonane w Japonii.</p>
<p>Można byłoby na tym zakończyć.</p>
<p>Gdybyśmy nie zdjęli pokrywy.</p>
<h2>Trzy diamenty</h2>
<p>Po otwarciu PA 3504V zaczyna się zupełnie inna opowieść.</p>
<p>Na płytach drukowanych pojawia się znak, którego raczej trudno nie rozpoznać.</p>
<p><strong>Trzy diamenty Mitsubishi.</strong></p>
<p>Nie na jednym przypadkowym tranzystorze.</p>
<p>Nie na pojedynczym elemencie kupionym od zewnętrznego dostawcy.</p>
<p>Logo widzimy na kolejnych płytach urządzenia, obok fabrycznych oznaczeń takich jak:</p>
<p><strong>MCL-43HB</strong><br><strong>4-230T75100</strong><br><strong>4-230T75300</strong></p>
<p>I tutaj Kustoszowi zapaliła się lampka.</p>
<p>Bo czym właściwie jest Pathé Marconi PA 3504V?</p>
<p>Czy Mitsubishi było producentem urządzenia?</p>
<p>Czy zaprojektowało platformę, którą następnie sprzedawano pod europejskimi markami?</p>
<p>Czy gdzieś w japońskich katalogach istnieje jego bliźniak ze znaczkiem Mitsubishi albo DIATONE?</p>
<p>A może historia jest jeszcze bardziej skomplikowana?</p>
<p>Na razie nie odpowiemy.</p>
<p><strong>Najpierw trzeba mieć dowody.</strong></p>
<p>Do tego śledztwa jeszcze wrócimy.</p>
<h2>A w środku?</h2>
<p>PA 3504V pochodzi z czasów, kiedy wzmacniacz wyglądał jak wzmacniacz również po zdjęciu pokrywy.</p>
<p>Duży transformator sieciowy. Dwa pokaźne kondensatory zasilacza. Potężny radiator biegnący przez środkową część obudowy. Osobne sekcje elektroniki, klasyczne japońskie płytki i wiązki przewodów prowadzone przez wnętrze.</p>
<p>Nie ma tutaj współczesnej pustej skrzynki, w której elektronika zajmuje powierzchnię dwóch paczek papierosów.</p>
<p>Jest za to <strong>190 VA poboru mocy</strong> podane przez producenta na tylnej ściance i możliwość pracy z siecią 110 lub 220 V.</p>
<p>Końcówka mocy wykorzystuje dwa hybrydowe moduły <strong>STK0039</strong>, po jednym dla każdego kanału. Zachowana dokumentacja techniczna określa tę konstrukcję jako wzmacniacz <strong>2 × 35 W</strong>.</p>
<p>35 watów?</p>
<p>Dzisiaj marketing prawdopodobnie dopisałby jedno zero.</p>
<p>W 1977 roku najwyraźniej nie było takiej potrzeby.</p>
<h2>I właśnie dlatego jeszcze go nie opisujemy</h2>
<p>Nasz egzemplarz jest świeżo po przeglądzie technicznym.</p>
<p>Teraz czeka go jeszcze kosmetyka. Aluminium odzyska trochę dawnego blasku, z zakamarków zniknie kurz zbierany przez dziesięciolecia i wtedy będzie można zrobić mu właściwą sesję zdjęciową.</p>
<p>Ale jedna rzecz interesuje nas znacznie bardziej niż wygląd.</p>
<p><strong>Jak on zagra?</strong></p>
<p>Bo możemy oglądać schemat.</p>
<p>Możemy sprawdzać tranzystory, kondensatory i układy scalone.</p>
<p>Możemy analizować transformator, konstrukcję zasilacza i wielkość radiatora.</p>
<p>Możemy nawet przeprowadzić całe śledztwo dotyczące Mitsubishi.</p>
<p>Ale ostatecznie wzmacniacz powstał po to, żeby robić jedną rzecz.</p>
<p>Grać muzykę.</p>
<h2>Tannoy 632 czekają</h2>
<p>Dlatego Pathé Marconi PA 3504V trafi za chwilę do naszego zestawu odsłuchowego.</p>
<p>Partnerem będą <strong>Tannoy 632</strong>.</p>
<p>Kolumny, które potrafią bardzo szybko powiedzieć, czy wzmacniacz ma coś ciekawego do zaoferowania.</p>
<p>I tutaj naprawdę nie wiemy, czego się spodziewać.</p>
<p>Czy PA 3504V zagra miękko i ciepło, jak można byłoby oczekiwać po urządzeniu z drugiej połowy lat 70.?</p>
<p>Czy pokaże mocną średnicę i spokojną górę?</p>
<p>A może jego japońskie wnętrze okaże się znacznie bardziej zdecydowane – z szybkim basem, kontrolą i charakterem, którego kompletnie nie sugeruje francuski napis na froncie?</p>
<p>Może zachwyci.</p>
<p>Może będzie po prostu poprawny.</p>
<p>A może piękny front okaże się najciekawszą rzeczą, jaką ma do zaoferowania.</p>
<p>Tego jeszcze nie wiemy.</p>
<p>I właśnie dlatego <strong>nie będziemy zgadywać.</strong></p>
<p>Postawimy go na swoim miejscu.</p>
<p>Podepniemy Tannoye.</p>
<p>Wybierzemy kilka dobrze znanych nagrań.</p>
<p>Przekręcimy tę absurdalnie wielką gałkę VOLUME.</p>
<p>I zobaczymy, czy wskazówki oznaczone <strong>GAUCHE</strong> i <strong>DROITE</strong> zaczną tańczyć w rytm muzyki.</p>
<h3>A potem opowiemy Wam, co usłyszeliśmy.</h3>
<p>Bo Pathé Marconi PA 3504V już zdążył nas zaintrygować.</p>
<p>Najpierw wyglądem.</p>
<p>Potem napisem <em>made in Japan</em>.</p>
<p>A kiedy zdjęliśmy pokrywę i zobaczyliśmy trzy diamenty Mitsubishi, zrobiło się naprawdę interesująco.</p>
<p>Pozostało więc najważniejsze pytanie.</p>
<h1>Jak zagra?</h1>
<p><strong>Ciąg dalszy nastąpi.</strong></p>]]></description>
</item>
<item>
<title>Część II — Kiedy dobra elektronika przestała wystarczać</title>
<link>https://sklep.piodoma.eu/index.php?a55,czesc-ii-kiedy-dobra-elektronika-przestala-wystarczac</link>
<pubDate>2026-08-22</pubDate>
<description><![CDATA[<h3>Z kronik Kustosza</h3>
<p>W poprzedniej części naszej opowieści właściwie niewiele było Technicsa.</p>
<p>I tak miało być.</p>
<p>Zanim pojawiła się marka, musiał bowiem powstać świat, w którym mogła się narodzić.</p>
<p>Musieli pojawić się ludzie.</p>
<p>Laboratoria.</p>
<p>Fabryki.</p>
<p>Doświadczenie.</p>
<p>Musiał powstać przemysł, który jeszcze kilkanaście lat wcześniej uczył się od Europy i Stanów Zjednoczonych, a teraz coraz śmielej zaczynał zadawać własne pytania.</p>
<p>Jesteśmy w połowie lat sześćdziesiątych.</p>
<p>Matsushita potrafi już produkować elektronikę.</p>
<p>I to bardzo dobrą.</p>
<p>Problem w tym, że dobra elektronika przestaje wystarczać.</p>
<p>Gdzieś pomiędzy laboratorium, fabryką i pokojem, w którym ktoś wieczorem słucha muzyki, pojawia się bowiem pytanie znacznie trudniejsze:</p>
<p><strong>czy potrafimy nie tylko zbudować urządzenie, które odtwarza muzykę, ale zbudować takie, które możliwie najmniej jej przeszkadza?</strong></p>
<p>Być może właśnie od tego pytania powinniśmy zacząć właściwą historię Technicsa.</p>
<h2>Trzy nazwy i jedna firma</h2>
<p>Zanim pójdziemy dalej, musimy uporządkować pewną rzecz.</p>
<p>Bo historia Matsushity ma jedną cechę, która po latach potrafi doprowadzić kolekcjonera do lekkiego bólu głowy.</p>
<p>Nazwy.</p>
<p>National.</p>
<p>Panasonic.</p>
<p>Technics.</p>
<p>Na różnych rynkach, w różnych okresach i na różnych urządzeniach możemy spotkać każdą z nich.</p>
<p>Najprostsza wersja tej historii brzmi mniej więcej tak:</p>
<p>National był marką na rynek japoński, Panasonic na eksport, a Technics przeznaczono dla sprzętu Hi-Fi.</p>
<p>Tyle że historia rzadko jest aż tak porządna.</p>
<p>National był znakiem Matsushity używanym jeszcze przed wojną. Panasonic pojawił się w 1955 roku — co ciekawe, również przy głośnikach przeznaczonych na eksport. Sama nazwa była połączeniem słów „Pan” i „Sonic”: w zamyśle miała oznaczać dźwięk Matsushity docierający na cały świat.</p>
<p>A potem, w roku 1965, pojawiło się kolejne słowo.</p>
<p><strong>Technics.</strong></p>
<p>Nie jako nazwa nowej firmy.</p>
<p>Nie jako samodzielny producent.</p>
<p>I nie od razu jako wielka, globalna marka obejmująca cały świat audio.</p>
<p>Po raz pierwszy nazwę zastosowano do wysokiej klasy zestawu głośnikowego przeznaczonego na rynek japoński.</p>
<p>To szczegół, ale bardzo ważny.</p>
<p>Bo jeżeli chcemy naprawdę zrozumieć Technicsa, powinniśmy przestać patrzeć na niego jak na firmę konkurującą z Matsushitą czy Panasonicem.</p>
<p>Technics wyrósł <strong>wewnątrz</strong> tego świata.</p>
<p>Był jednym z jego sposobów mówienia o technice.</p>
<p>A sama nazwa nie pozostawia właściwie wątpliwości, co jej twórcy chcieli podkreślić.</p>
<p>Pochodziła od słowa <strong>technology</strong>.</p>
<p>Technologia.</p>
<p>Nie luksus.</p>
<p>Nie prestiż.</p>
<p>Nie nazwisko konstruktora.</p>
<p>Technologia.</p>
<p>Trudno chyba o lepszą zapowiedź tego, co wydarzy się później.</p>
<h2>Rok 1965</h2>
<p>Spróbujmy na chwilę zapomnieć o wszystkim, co wiemy dzisiaj.</p>
<p>Nie znamy SL-1200.</p>
<p>Nie znamy SP-10.</p>
<p>Nie istnieją jeszcze wielkie wzmacniacze Technicsa z następnej dekady.</p>
<p>Nie ma charakterystycznych srebrnych frontów, które kilkanaście lat później będą stały w tysiącach europejskich domów.</p>
<p>Nie istnieje legenda.</p>
<p>Jest rok 1965.</p>
<p>I pojawia się...</p>
<p>kolumna głośnikowa.</p>
<p>To chyba jeden z piękniejszych paradoksów tej historii.</p>
<p>Marka, którą świat po latach będzie kojarzył przede wszystkim z gramofonami i elektroniką, zaczyna od głośnika.</p>
<p>Nazywa się po prostu:</p>
<p><strong>Technics 1.</strong></p>
<p>Bez marketingowej poezji.</p>
<p>Bez symbolu sugerującego rewolucję.</p>
<p>Jedynka.</p>
<p>Pierwszy krok.</p>
<p>Technics 1 był dwudrożnym zestawem w obudowie zamkniętej. Jego konstruktorzy próbowali osiągnąć rzecz pozornie sprzeczną: uzyskać z niewielkiej obudowy reprodukcję niskich częstotliwości kojarzoną z dużo większymi zestawami podłogowymi.</p>
<p>Współczesne materiały Technicsa opisujące początki marki zwracają uwagę na coś bardzo interesującego.</p>
<p>Projekt nie był rezultatem prostego eksperymentowania „na słuch”.</p>
<p>Punktem wyjścia była analiza zależności pomiędzy objętością obudowy a średnicą głośnika i zachowaniem zestawu w zakresie niskich częstotliwości.</p>
<p>To brzmi dzisiaj zupełnie zwyczajnie.</p>
<p>I właśnie tutaj kryje się pułapka patrzenia na historię z perspektywy współczesności.</p>
<p>Rozwiązania, które po sześćdziesięciu latach wydają nam się oczywiste, kiedyś oczywiste nie były.</p>
<p>Ktoś musiał je policzyć.</p>
<p>Ktoś musiał je zmierzyć.</p>
<p>Ktoś musiał zbudować prototyp.</p>
<p>A potem kolejny.</p>
<p>I kolejny.</p>
<p>Technics 1 odniósł sukces.</p>
<p>Ale dla naszej historii ważniejsze od sukcesu sprzedażowego jest coś innego.</p>
<p>W materiałach przygotowanych na sześćdziesięciolecie marki Technics opisuje filozofię towarzyszącą jej początkom w sposób, który można sprowadzić do bardzo prostej myśli:</p>
<p><strong>jeżeli nie poprawimy charakterystyk akustycznych, nie uzyskamy lepszego dźwięku.</strong></p>
<p>Zwróćcie uwagę.</p>
<p>Nie:</p>
<p>„jeżeli zastosujemy droższe materiały”.</p>
<p>Nie:</p>
<p>„jeżeli urządzenie będzie wyglądało bardziej ekskluzywnie”.</p>
<p>Nie nawet:</p>
<p>„jeżeli nasi konstruktorzy uznają, że brzmi lepiej”.</p>
<p>Najpierw trzeba zrozumieć zjawisko.</p>
<p>Potem je zmierzyć.</p>
<p>A następnie spróbować nad nim zapanować.</p>
<p>To zdanie będzie wracało w historii Technicsa jeszcze wiele razy.</p>
<h2>Nie ufajmy jednak legendzie zbyt łatwo</h2>
<p>Tutaj Kustosz musi na chwilę zatrzymać opowieść.</p>
<p>Materiały jubileuszowe mają pewną naturalną właściwość.</p>
<p>Pisze się je po latach.</p>
<p>Kiedy wiadomo już, które produkty odniosły sukces.</p>
<p>Które rozwiązania okazały się przełomowe.</p>
<p>I które decyzje warto pokazać jako element konsekwentnie realizowanego planu.</p>
<p>Historia oglądana od końca zawsze wydaje się bardziej logiczna, niż była naprawdę.</p>
<p>Dlatego byłbym ostrożny z twierdzeniem, że w roku 1965 grupa inżynierów Matsushity usiadła przy stole i stworzyła kompletną filozofię Technicsa na następne pół wieku.</p>
<p>Prawdopodobnie tak nie było.</p>
<p>Firmy nie działają w ten sposób.</p>
<p>Ludzie również nie.</p>
<p>Znacznie ciekawsze wydaje mi się inne wyjaśnienie.</p>
<p>Technics <strong>stawał się Technicsem</strong>.</p>
<p>Z każdym kolejnym urządzeniem.</p>
<p>Z każdym problemem.</p>
<p>Z każdym rozwiązaniem.</p>
<p>Z każdym sukcesem.</p>
<p>I zapewne również z każdą porażką.</p>
<p>To bardzo ludzki sposób powstawania idei.</p>
<p>Najpierw robimy coś, ponieważ wydaje nam się właściwe.</p>
<p>Dopiero po latach dostrzegamy, że kolejne decyzje zaczęły układać się w pewien wzór.</p>
<h2>Rok później na stole pojawia się wzmacniacz</h2>
<p>Technics 1 musiał pokazać coś ważnego.</p>
<p>Nazwa nie zniknęła po jednym produkcie.</p>
<p>W 1966 roku pojawił się <strong>Technics 10A</strong>.</p>
<p>Tym razem nie była to kolumna.</p>
<p>Był to stereofoniczny przedwzmacniacz.</p>
<p>I znowu warto przyjrzeć się nie tyle temu, <strong>co</strong> zbudowano, ile temu, <strong>jaki problem próbowano rozwiązać</strong>.</p>
<p>Sekcja wzmacniająca wykorzystywała dwustopniowy układ ujemnego sprzężenia zwrotnego.</p>
<p>Cel?</p>
<p>Zmniejszenie zniekształceń i uzyskanie dużego zakresu dynamiki.</p>
<p>Brzmi znajomo?</p>
<p>Oczywiście.</p>
<p>Dzisiaj takie określenia znajdujemy w specyfikacji niemal każdego urządzenia audio.</p>
<p>Ale ponownie musimy wrócić do roku 1966.</p>
<p>Do czasów, kiedy konstrukcja wzmacniacza wysokiej klasy nadal była dziedziną gwałtownie rozwijającej się techniki.</p>
<p>A Technics właściwie natychmiast po swoim debiucie głośnikowym wszedł właśnie tam.</p>
<p>W elektronikę, której zadaniem było zrobić coś pozornie banalnego:</p>
<p>wzmocnić sygnał.</p>
<p>Tylko że w Hi-Fi słowo „wzmocnić” ma bardzo niewygodne znaczenie.</p>
<p>Bo idealny wzmacniacz powinien zrobić jednocześnie dwie rzeczy:</p>
<p><strong>zmienić sygnał </strong>i <strong>nie zmienić go wcale.</strong></p>
<p>Ma zwiększyć jego poziom.</p>
<p>Ale nie powinien dodawać własnej informacji.</p>
<p>Nie powinien zabierać informacji istniejącej.</p>
<p>Nie powinien zmieniać proporcji.</p>
<p>Nie powinien szumieć.</p>
<p>Nie powinien zniekształcać.</p>
<p>Nie powinien...</p>
<p>przeszkadzać.</p>
<p>I tutaj ponownie spotykamy myśl, którą zauważyliśmy przy Technics 1.</p>
<p>Najlepszym urządzeniem staje się niekoniecznie to, które robi najwięcej.</p>
<p>Czasem największym osiągnięciem jest urządzenie, którego obecności słyszymy najmniej.</p>
<h2>Dwadzieścia lamp</h2>
<p>W tym samym 1966 roku Technics pokazał urządzenie, przy którym nawet dzisiaj warto zatrzymać się na chwilę.</p>
<p><strong>Technics 20A.</strong></p>
<p>Pierwszą końcówkę mocy marki.</p>
<p>Jeżeli ktoś wyobraża sobie początki Technicsa jako okres produkcji prostych, niedrogich urządzeń konsumenckich, 20A jest bardzo dobrym lekarstwem na ten obraz.</p>
<p>W stopniu wyjściowym zastosowano <strong>dwadzieścia pentod 50HB26</strong>.</p>
<p>Dwadzieścia.</p>
<p>Ale liczba lamp jest tylko najbardziej efektownym elementem opowieści.</p>
<p>Znacznie ważniejsze są trzy litery:</p>
<p><strong>OTL.</strong></p>
<p>Output Transformer Less.</p>
<p>W klasycznym lampowym wzmacniaczu mocy transformator wyjściowy jest elementem koniecznym do dopasowania wysokiej impedancji lamp do znacznie niższej impedancji zestawu głośnikowego.</p>
<p>Tyle że transformator nie jest elementem idealnym.</p>
<p>Ma własne ograniczenia.</p>
<p>Pasmo.</p>
<p>Przesunięcia fazowe.</p>
<p>Straty.</p>
<p>Nieliniowości.</p>
<p>A zatem można zadać pytanie:</p>
<p><strong>co by się stało, gdybyśmy go usunęli?</strong></p>
<p>Łatwo zapytać.</p>
<p>Znacznie trudniej zbudować wzmacniacz, który bez niego będzie potrafił poprawnie współpracować z głośnikiem.</p>
<p>I właśnie dlatego OTL był rozwiązaniem ambitnym.</p>
<p>Technics 20A próbował ominąć jedno z fundamentalnych ograniczeń klasycznego wzmacniacza lampowego, płacąc za to znacznym skomplikowaniem stopnia wyjściowego.</p>
<p>Dwadzieścia lamp nie znalazło się tam dla ozdoby.</p>
<p>Było ceną za próbę pozbycia się transformatora.</p>
<p>I tutaj, chyba po raz pierwszy w naszej historii, zaczynamy widzieć coś, co później stanie się niemal znakiem rozpoznawczym Technicsa.</p>
<p><strong>Jeżeli jakiś element jest źródłem problemu, nie zawsze trzeba go poprawiać.</strong></p>
<p>Czasami można spróbować go usunąć.</p>
<p>Zapamiętajmy tę myśl.</p>
<p>Przyda nam się bardzo szybko.</p>
<h2>Jeszcze raz: nie róbmy z tego religii</h2>
<p>Łatwo byłoby teraz napisać:</p>
<p>„I tak narodziła się bezkompromisowa filozofia Technicsa”.</p>
<p>Nie napiszę tego.</p>
<p>Bo byłoby to zbyt piękne.</p>
<p>A przez to podejrzane.</p>
<p>Matsushita była ogromnym przedsiębiorstwem.</p>
<p>Produkowała sprzęt dla milionów ludzi.</p>
<p>Telewizory.</p>
<p>Radia.</p>
<p>Urządzenia gospodarstwa domowego.</p>
<p>Elektronikę.</p>
<p>Technics nie powstał w małym warsztacie, w którym genialny konstruktor mógł przez trzy lata dopracowywać jeden wzmacniacz bez oglądania się na koszty.</p>
<p>To jest bardzo ważne dla dalszej historii.</p>
<p>Bo Technics będzie przez następne dziesięciolecia żył w napięciu pomiędzy dwoma światami.</p>
<p><strong>Inżynierską ambicją </strong>i <strong>przemysłową skalą Matsushity.</strong></p>
<p>Czasami te dwa światy będą ze sobą współpracowały znakomicie.</p>
<p>Czasami jeden pomoże drugiemu.</p>
<p>A czasami sukces masowej produkcji zacznie wręcz przeszkadzać w postrzeganiu Technicsa jako marki wysokiej klasy.</p>
<p>Ale do tego jeszcze dojdziemy.</p>
<p>Na razie jesteśmy w latach sześćdziesiątych.</p>
<p>I inżynierowie nadal eksperymentują.</p>
<h2>30A — poprawić to, co już było dobre</h2>
<p>Dwa lata później, w 1968 roku, pojawił się <strong>Technics 30A</strong>.</p>
<p>Można byłoby potraktować go jako kolejny model.</p>
<p>Nowszy.</p>
<p>Lepszy.</p>
<p>Następny.</p>
<p>Ale właśnie tak nie chcemy opowiadać tej historii.</p>
<p>30A był rozwinięciem 10A.</p>
<p>Konstruktorzy ponownie walczyli ze zniekształceniami i stosunkiem sygnału do szumu. Zastosowali własne rozwiązanie SEPP — Single Ended Push-Pull — oraz zmienili rozwiązania związane z korekcją RIAA.</p>
<p>I znowu pojawia się charakterystyczny wzór.</p>
<p>Nie:</p>
<p>„mamy dobry produkt, sprzedajmy go w nowej obudowie”.</p>
<p>Tylko:</p>
<p>„co jeszcze jest nie tak?”</p>
<p>To pytanie jest dla inżyniera jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem.</p>
<p>Bo odpowiedź brzmi prawie zawsze:</p>
<p><strong>coś.</strong></p>
<p>Zawsze można znaleźć kolejny szum.</p>
<p>Kolejne zniekształcenie.</p>
<p>Kolejną niedoskonałość.</p>
<p>Kolejny element układu, który można zakwestionować.</p>
<p>I w pewnym sensie cała historia Hi-Fi jest historią ludzi, którzy nie potrafili pogodzić się ze słowem:</p>
<p>„wystarczy”.</p>
<h2>A potem przyszły tranzystory</h2>
<p>Koniec lat sześćdziesiątych był momentem szczególnym.</p>
<p>Świat audio przechodził wielką zmianę.</p>
<p>Lampa, przez dziesięciolecia będąca podstawowym elementem aktywnym urządzeń elektronicznych, otrzymała konkurenta, którego możliwości rosły niemal z roku na rok.</p>
<p>Tranzystor.</p>
<p>Mniejszy.</p>
<p>Chłodniejszy.</p>
<p>Trwalszy.</p>
<p>Niepotrzebujący żarzenia.</p>
<p>Pozwalający budować urządzenia o zupełnie innej konstrukcji.</p>
<p>Dzisiaj wiemy, kto wygrał tę bitwę w elektronice masowej.</p>
<p>Wtedy wynik nie musiał być aż tak oczywisty.</p>
<p>Technics znalazł się dokładnie na granicy dwóch epok.</p>
<p>I w 1969 roku pojawił się <strong>Technics 50A</strong>.</p>
<p>Tranzystorowy wzmacniacz zintegrowany.</p>
<p>Można powiedzieć:</p>
<p>oto Technics porzuca lampy.</p>
<p>Tyle że to również byłoby uproszczenie.</p>
<p>Bo 50A wyrósł właśnie z doświadczeń zdobytych podczas konstruowania wcześniejszych wzmacniaczy lampowych.</p>
<p>Zmienił się element aktywny.</p>
<p>Nie zmieniło się pytanie.</p>
<p>Jak usunąć kolejne ograniczenie?</p>
<p>W 50A zastosowano układ OCL.</p>
<p><strong>Output Capacitor Less.</strong></p>
<p>Bez kondensatora wyjściowego.</p>
<p>Znowu widzicie ten sam ruch?</p>
<p>20A:</p>
<p>transformator wyjściowy jest problemem?</p>
<p>Spróbujmy zbudować wzmacniacz bez niego.</p>
<p>50A:</p>
<p>kondensator wyjściowy jest problemem?</p>
<p>Spróbujmy zbudować wzmacniacz bez niego.</p>
<p>Nie chcę przypisywać temu większej filozofii, niż rzeczywiście wtedy istniała.</p>
<p>Ale patrząc z perspektywy sześćdziesięciu lat, trudno nie zauważyć pewnej ciągłości sposobu myślenia.</p>
<p>Nie poprawiajmy bez końca elementu, którego obecność wynika z ograniczeń poprzedniej konstrukcji.</p>
<p>Sprawdźmy, czy nowa technologia pozwala nam się go pozbyć.</p>
<p>Rozwiązanie OCL stanie się później czymś powszechnym w tranzystorowych wzmacniaczach wielu producentów.</p>
<p>A wtedy stanie się jeszcze jedna ciekawa rzecz.</p>
<p>Przestaniemy uważać je za niezwykłe.</p>
<h2>Przekleństwo udanej technologii</h2>
<p>To jeden z moich ulubionych paradoksów techniki.</p>
<p>Największym sukcesem wynalazku jest moment, w którym przestajemy zauważać, że ktoś musiał go wynaleźć.</p>
<p>Nie zachwycamy się elektrycznym rozrusznikiem samochodu.</p>
<p>Nie zastanawiamy się nad synchronizacją skrzyni biegów.</p>
<p>Nie myślimy o układzie korekcji RIAA, kiedy kładziemy płytę na talerzu.</p>
<p>Po prostu oczekujemy, że wszystko będzie działało.</p>
<p>Tak samo dzieje się w audio.</p>
<p>Rozwiązanie pojawia się jako eksperyment.</p>
<p>Potem trafia do urządzeń wysokiej klasy.</p>
<p>Konkurencja zaczyna je stosować.</p>
<p>Po kilku latach staje się standardem.</p>
<p>Po kilkunastu...</p>
<p>nikt już nie pamięta, dlaczego było potrzebne.</p>
<p>I być może właśnie tutaj zaczyna się jeden z problemów z dzisiejszym postrzeganiem Technicsa.</p>
<p>Wiele rzeczy, które Technics robił w kolejnych dekadach, stało się tak powszechnych, że przestały wyglądać jak osiągnięcia.</p>
<p>Stały się...</p>
<p>normalne.</p>
<p>A przecież normalność również ktoś kiedyś musiał wymyślić.</p>
<h2>Co właściwie wydarzyło się między 1965 a 1969 rokiem?</h2>
<p>Zatrzymajmy się.</p>
<p>Minęły cztery lata.</p>
<p>Zaczęliśmy od niewielkiego zestawu głośnikowego.</p>
<p>Potem pojawił się przedwzmacniacz.</p>
<p>Potężna lampowa końcówka OTL.</p>
<p>Kolejny przedwzmacniacz.</p>
<p>Wreszcie tranzystorowy wzmacniacz zintegrowany z rozwiązaniem OCL.</p>
<p>Technics nie ma jeszcze nawet pięciu lat.</p>
<p>A już trudno powiedzieć, czym właściwie jest.</p>
<p>Producentem kolumn?</p>
<p>Wzmacniaczy?</p>
<p>Marką eksperymentalną?</p>
<p>Laboratorium Matsushity?</p>
<p>Może po trochu wszystkim.</p>
<p>Ale jedna rzecz zaczyna być widoczna.</p>
<p>Technics nie przywiązuje się szczególnie do technologii.</p>
<p>Lampy?</p>
<p>Jeżeli działają — użyjmy ich.</p>
<p>Tranzystory?</p>
<p>Jeżeli pozwalają zrobić coś lepiej — użyjmy tranzystorów.</p>
<p>Transformator?</p>
<p>Jeżeli jest potrzebny — zastosujmy go.</p>
<p>Jeżeli możemy się go pozbyć...</p>
<p>spróbujmy.</p>
<p>I to jest znacznie ciekawsze niż lojalność wobec konkretnego rozwiązania.</p>
<p>Bo oznacza lojalność wobec <strong>problemu</strong>, a nie wobec technologii.</p>
<p>Technologia jest tylko narzędziem.</p>
<h2>Z kronik Kustosza</h2>
<p>W warsztacie można się tego nauczyć bardzo szybko.</p>
<p>Najgorsze pytanie brzmi:</p>
<p><strong>„Jakiej części powinienem tutaj użyć?”</strong></p>
<p>Znacznie lepsze brzmi:</p>
<p><strong>„Co właściwie próbuję naprawić?”</strong></p>
<p>To pozornie drobna różnica.</p>
<p>Ale pierwsze pytanie każe szukać elementu.</p>
<p>Drugie każe zrozumieć układ.</p>
<p>Kiedy patrzę na pierwsze lata Technicsa, właśnie to wydaje mi się najbardziej interesujące.</p>
<p>Nie konkretne lampy.</p>
<p>Nie tranzystory.</p>
<p>Nie nawet OTL czy OCL.</p>
<p>Tylko sposób zadawania pytań.</p>
<p>Być może przesadzam.</p>
<p>Być może po sześćdziesięciu latach próbuję odnaleźć wzór tam, gdzie konstruktorzy widzieli po prostu kolejne zadania do wykonania.</p>
<p>Ale historia ma pewną przewagę nad teraźniejszością.</p>
<p>Pozwala zobaczyć następne wydarzenie.</p>
<p>A my wiemy, co wydarzy się za chwilę.</p>
<p>Wiemy, że gdzieś w laboratoriach Matsushity ktoś spojrzy na gramofon.</p>
<p>Zobaczy silnik.</p>
<p>Mechanizm przenoszący napęd.</p>
<p>Talerz.</p>
<p>Elementy pośrednie.</p>
<p>Drgania.</p>
<p>Nierównomierność obrotów.</p>
<p>I zada pytanie niebezpiecznie podobne do tego, które już słyszeliśmy:</p>
<p><strong>a czy ten element pomiędzy silnikiem a talerzem jest nam w ogóle potrzebny?</strong></p>
<p>Jeżeli pamiętacie Technicsa 20A i transformator wyjściowy...</p>
<p>powinniście już przeczuwać, co będzie dalej.</p>
<p>Tym razem odpowiedź nie zmieni jednego wzmacniacza.</p>
<p>Zmieni gramofon.</p>
<p>A potem sporą część świata audio.</p>
<p>Ale o tym opowiemy następnym razem.</p>
<p><strong>Bo zanim powstał SL-1200, musiał powstać SP-10.</strong></p>
<p>I zanim Direct Drive stał się legendą...</p>
<p>był po prostu rozwiązaniem problemu.<code></code></p>]]></description>
</item>
<item>
<title>Legenda Tygodnia: Cybernet Minipack 50 — czasem trzeba wrócić</title>
<link>https://sklep.piodoma.eu/index.php?a54,legenda-tygodnia-cybernet-minipack-50-czasem-trzeba-wrocic</link>
<pubDate>2026-08-16</pubDate>
<description><![CDATA[<p>Są urządzenia, które sprzedajemy i zapominamy.</p>
<p>Są takie, które pamiętamy dlatego, że były wyjątkowe.</p>
<p>I są wreszcie takie, których sprzedaż po latach nadal trochę uwiera.</p>
<p>Dla mnie jednym z nich był <strong>Kraus KPA-100</strong>.</p>
<p>Nie dlatego, że był najdroższym wzmacniaczem, jaki miałem. Nie dlatego, że imponował nazwą na przednim panelu. I nawet nie dlatego, że miał ogromny zapas mocy, z którego przy moim sposobie słuchania właściwie nigdy nie korzystałem.</p>
<p>Po prostu <strong>grał</strong>.</p>
<p>Grał z Tannoyami, grał z IQ, grał z winyla i z CD. Rock miał energię, głos Edith Piaf miał emocje, a przy Oldfieldzie zdarzało się zapomnieć, że właściwie chciałem tylko sprawdzić kolejną płytę.</p>
<p>KPA-100 dawno zmienił właściciela.</p>
<p>A ja chyba nigdy do końca nie przestałem go szukać.</p>
<h2>Mały Cybernet</h2>
<p>Dlatego kiedy pojawiła się możliwość kupienia kompletnego <strong>Cybernet Minipack 50</strong>, sentyment odezwał się natychmiast.</p>
<p>Cybernet nie jest dziś marką wywołującą takie emocje jak Sansui, Marantz, Pioneer czy Accuphase. A szkoda.</p>
<p>Japoński producent tworzył własne konstrukcje, ale wiele z nich trafiało na inne rynki również pod cudzymi nazwami. Seria Minipack 50 pojawiała się między innymi jako Kraus, Lenco czy Realistic.</p>
<p>I właśnie tutaj zaczyna robić się ciekawie.</p>
<p>Bo <strong>Kraus i Cybernet są ze sobą znacznie bliżej spokrewnieni, niż sugerowałyby napisy na przednich panelach</strong>.</p>
<p>Minipack 50 pochodzi z początku lat 80. i składa się z trzech niewielkich elementów:</p>
<ul>
<li>
<p><strong>Cybernet 50-A</strong> — stereofonicznej końcówki mocy,</p>
</li>
<li>
<p><strong>Cybernet 50-T</strong> — tunera z przedwzmacniaczem,</p>
</li>
<li>
<p><strong>Cybernet 50-C</strong> — magnetofonu kasetowego.</p>
</li>
</ul>
<p>Mały zestaw. Niepozorny.</p>
<p>Szczotkowane aluminium, analogowa skala tunera, zielone wskaźniki LED, magnetofon z dużym oknem kasety.</p>
<p>Patrzysz i myślisz:</p>
<p><strong>„Jakie to sympatyczne maleństwo.”</strong></p>
<p>Nie wiedzieliśmy jeszcze, że maleństwo przez ponad miesiąc będzie próbowało doprowadzić dwóch dorosłych facetów do obłędu.</p>
<h2>Pierwszy dzień był łatwy</h2>
<p>Magnetofon zachowywał się dokładnie tak, jak można oczekiwać od ponad czterdziestoletniego mechanizmu.</p>
<p>Kilka oczywistych problemów.</p>
<p>Diagnoza.</p>
<p>Naprawa.</p>
<p>Jeden dzień pracy i temat właściwie zamknięty.</p>
<p>Pomyśleliśmy więc, że najtrudniejsze mamy za sobą.</p>
<p>To był błąd.</p>
<p>Przedwzmacniacz i końcówka mocy postanowiły bowiem urządzić nam znacznie ciekawszą zabawę.</p>
<p>Schematów nie mieliśmy.</p>
<p>Szukaliśmy.</p>
<p>Bez powodzenia.</p>
<p>Pozostało więc to, co zawsze pozostaje w takich sytuacjach: mierniki, oscyloskop, wiedza, doświadczenie i cierpliwość.</p>
<p>Dużo cierpliwości.</p>
<p>Naprawialiśmy.</p>
<p>Uruchamialiśmy.</p>
<p>Graliśmy.</p>
<p>I było dobrze.</p>
<p>Po kilku minutach:</p>
<p><strong>rrrrrr…</strong></p>
<p>Z kolumn zaczynało dochodzić rzężenie.</p>
<p>Wyłączamy.</p>
<p>Szukamy.</p>
<p>Znajdujemy coś podejrzanego.</p>
<p>Naprawiamy.</p>
<p>Uruchamiamy.</p>
<p>Gra.</p>
<p>Kilka minut.</p>
<p><strong>rrrrrr…</strong></p>
<p>I tak kolejny raz.</p>
<h2>Kiedy kupujesz kamerę termowizyjną, sprawa robi się osobista</h2>
<p>W pewnym momencie przestaliśmy już naprawiać urządzenie.</p>
<p>Zaczęliśmy z nim <strong>walczyć</strong>.</p>
<p>Objaw wyraźnie wiązał się z temperaturą. Na zimno wszystko potrafiło zachowywać się prawidłowo. Dopiero po kilku minutach coś zaczynało odpływać.</p>
<p>Tranzystory?</p>
<p>Punkt pracy?</p>
<p>Stabilizacja termiczna?</p>
<p>Któryś element po rozgrzaniu wychodzi poza parametry?</p>
<p>Żeby to zobaczyć, kupiłem kamerę termowizyjną <strong>256 × 192 piksele</strong>.</p>
<p>Tak.</p>
<p>Do naprawy wzmacniacza.</p>
<p>Zaczęliśmy obserwować temperatury elementów i porównywać zachowanie stopni. Studiowaliśmy tolerancje napięciowe i temperaturowe tranzystorów. Wracaliśmy do dokumentacji. Liczyliśmy. Mierzyliśmy.</p>
<p>I im więcej wiedzieliśmy, tym mniej cała historia miała sens.</p>
<p>Bo tranzystory robiły rzeczy, których — zgodnie z ich parametrami — <strong>nie powinny robić</strong>.</p>
<p>To był moment, w którym trzeba było przestać szukać uszkodzonego elementu.</p>
<p>I zadać inne pytanie.</p>
<p><strong>A co, jeśli elementy są dobre?</strong></p>
<h2>Patrzysz i nie widzisz</h2>
<p>Najtrudniejsze usterki nie zawsze wymagają największej wiedzy.</p>
<p>Czasami jest dokładnie odwrotnie.</p>
<p>Im więcej wiesz, tym łatwiej szukać skomplikowanego wyjaśnienia.</p>
<p>Analizujesz tranzystory.</p>
<p>Temperaturę.</p>
<p>Prądy.</p>
<p>Napięcia.</p>
<p>Punkty pracy.</p>
<p>A odpowiedź przez cały czas stoi przed Tobą.</p>
<p>Na tabliczce urządzenia napisano:</p>
<p><strong>220 V.</strong></p>
<p>Oczywiście, że o tym wiedzieliśmy.</p>
<p>Tylko że <strong>wiedzieć nie zawsze znaczy rozumieć konsekwencje</strong>.</p>
<p>Urządzenie zostało zaprojektowane w czasach europejskiej sieci 220 V.</p>
<p>Dzisiaj nominalnie mamy 230 V.</p>
<p>Tyle że w naszym gniazdku wcale nie musiało być 230.</p>
<p>Bywało <strong>240 V i więcej</strong>.</p>
<p>I nagle wszystkie elementy układanki zaczęły do siebie pasować.</p>
<p>Transformator zasilał układ napięciami wyższymi od tych, dla których został zaprojektowany. Zimny wzmacniacz jeszcze sobie z tym radził. Wraz ze wzrostem temperatury warunki pracy się zmieniały.</p>
<p>A my obserwowaliśmy skutki i szukaliśmy uszkodzenia tam, gdzie go nie było.</p>
<h2>220</h2>
<p>Podłączyliśmy przed Cybernetem transformator.</p>
<p>Obniżyliśmy napięcie zasilania do okolic <strong>220 V</strong>.</p>
<p>Włączyliśmy.</p>
<p>Minęło kilka minut.</p>
<p>Grał.</p>
<p>Minęło więcej.</p>
<p>Nadal grał.</p>
<p>Jeszcze więcej.</p>
<p><strong>Grał.</strong></p>
<p>Rzężenie nie wróciło.</p>
<p>Po ponad miesiącu poszukiwań, pomiarów, napraw, analizowania tranzystorów i oglądania elektroniki kamerą termowizyjną rozwiązaniem okazało się coś, co przez cały czas mieliśmy przed oczami.</p>
<p><strong>220 V.</strong></p>
<p>Ta naprawa zostawiła mi chyba ważniejszą lekcję niż niejeden znacznie bardziej skomplikowany przypadek:</p>
<blockquote>
<p>Czasem patrzysz na winowajcę i go nie widzisz.<br>Słuchasz, ale nie słyszysz.<br>Wiesz — ale jeszcze nie rozumiesz.</p>
</blockquote>
<h2>A potem przyszła muzyka</h2>
<p>Cybernet Minipack 50 stoi teraz przede mną.</p>
<p>Naprawiony.</p>
<p>Podłączyłem do niego <strong>Akai SR-1300</strong>.</p>
<p>I zacząłem słuchać.</p>
<p>Po całej tej historii powinienem chyba napisać teraz coś o dynamice, scenie, kontroli basu, średnicy i szczegółowości wysokich tonów.</p>
<p>Nie napiszę.</p>
<p>Bo po kilku utworach wydarzyło się coś znacznie ważniejszego.</p>
<p><strong>Przestałem słuchać sprzętu.</strong></p>
<p>Zacząłem słuchać muzyki.</p>
<p>Cybernet gra swobodnie, przyjemnie i zaskakująco dojrzale. Nie próbuje udowadniać, że jest większy, droższy albo potężniejszy, niż jest naprawdę.</p>
<p>Po prostu daje ogromną przyjemność ze słuchania.</p>
<p>I gdzieś w tym wszystkim pojawiło się znajome uczucie.</p>
<p>Nie twierdzę, że Minipack 50 gra tak samo jak mój dawny KPA-100.</p>
<p>Pamięć dźwięku jest zdradliwa.</p>
<p>Minęły lata. Zmieniły się kolumny, pomieszczenia, źródła, doświadczenie. Zmieniłem się również ja.</p>
<p>Ale jest w tym małym Cybernecie <strong>coś znajomego</strong>.</p>
<p>Coś, przez co zamiast sprawdzać następny parametr, chcę puścić następny utwór.</p>
<p>I chyba właśnie tego szukałem.</p>
<h2>Następne będą Tannoye</h2>
<p>Akai SR-1300 znam bardzo dobrze.</p>
<p>Spędziłem z nimi wiele godzin. Wymieniłem zawieszenia głośników niskotonowych, słuchałem ich z wieloma wzmacniaczami i wiem, co potrafią.</p>
<p>Zasłużyły na następnego właściciela.</p>
<p>Dlatego niedługo trafią do sklepu PioDoma.</p>
<p>A Cybernet dostanie nowych partnerów.</p>
<p><strong>Tannoy 632.</strong></p>
<p>Te same 632, które już wcześniej pokazały mi, że nie zawsze wygrywa konstrukcja większa, droższa czy bardziej imponująca na papierze.</p>
<p>Potrafią pokazać elektronikę taką, jaka jest.</p>
<p>Jestem więc bardzo ciekawy, co pokażą z Minipackiem 50.</p>
<p>Ale tym razem nigdzie się nie spieszę.</p>
<h2>Czy Cybernet będzie na sprzedaż?</h2>
<p>Nie.</p>
<p>Przynajmniej nie w tym roku.</p>
<p>I tak, zdaję sobie sprawę, że właściciel sklepu ze sprzętem vintage nie powinien zbyt często kończyć <strong>Legendy Tygodnia</strong> zdaniem:</p>
<p><strong>„Tego nie sprzedajemy.”</strong></p>
<p>Na swoją obronę mam tylko jedno.</p>
<p>Nie każdy przedmiot trafiający do PioDomy jest od razu towarem.</p>
<p>Niektóre przychodzą tutaj po to, żeby opowiedzieć historię.</p>
<p>Niektóre czegoś nas uczą.</p>
<p>Niektóre przypominają ludzi, miejsca albo muzykę.</p>
<p>A czasem za <strong>paręset</strong> kupuje się małą japońską wieżę, miesiąc walki, kamerę termowizyjną, lekcję pokory i kawałek wspomnienia o wzmacniaczu, którego kiedyś nie należało sprzedawać.</p>
<p>Wtedy cena przestaje mieć większe znaczenie.</p>
<p>Cybernet Minipack 50 zostaje.</p>
<p>Bo czasami <strong>Legenda Tygodnia nie jest legendą dlatego, że świat uznał dany sprzęt za wyjątkowy.</strong></p>
<p>Czasami wystarczy, że stał się wyjątkowy dla nas.</p>
<p><strong>~ Kustosz </strong></p>]]></description>
</item>
<item>
<title>Legenda Tygodnia: Nie szukałem zwycięzcy. Szukałem muzyki.</title>
<link>https://sklep.piodoma.eu/index.php?a53,legenda-tygodnia-nie-szukalem-zwyciezcy-szukalem-muzyki</link>
<pubDate>2026-07-31</pubDate>
<description><![CDATA[<p class="PDq2pG_selectionAnchorContainer" data-start="341" data-end="385">Są takie dni, których nie da się zaplanować.<span aria-hidden="true" class="PDq2pG_selectionAnchor"></span></p>
<p data-start="387" data-end="543">Wracasz z wyprawy. Do warsztatu trafia kolejna para kolumn. Nie kupujesz ich z przekonaniem, że właśnie znalazłeś świętego Graala. Kupujesz je z ciekawości.</p>
<p data-start="545" data-end="566">Tak było i tym razem.</p>
<p data-start="568" data-end="602">Do PIODOMY trafiły <strong data-start="587" data-end="601">Tannoy 632</strong>.</p>
<p data-start="604" data-end="915">Nie były to jednak pierwsze Tannoye, które miałem okazję poznać. Przez moje ręce przewinęły się już modele <strong data-start="711" data-end="718">631</strong>, <strong data-start="720" data-end="729">631SE</strong> oraz <strong data-start="735" data-end="742">636</strong>. Każdy z nich zostawił po sobie bardzo dobre wspomnienia. Seria 600 od lat cieszy się opinią wyjątkowo udanej i muszę przyznać, że sam również darzę ją ogromnym szacunkiem.</p>
<p data-start="917" data-end="1022">Naturalną koleją rzeczy było więc sprawdzenie, czy model 632 również zasługuje na miejsce w tej rodzinie.</p>
<p data-start="1024" data-end="1115">Pierwszy odsłuch odbył się na sprzęcie, który zaledwie kilka dni wcześniej wrócił do życia.</p>
<p data-start="1117" data-end="1133"><strong data-start="1117" data-end="1133">Philips 984.</strong></p>
<p data-start="1135" data-end="1289">Jeszcze niedawno szukałem do niego paska napędowego, igły do gramofonu i głowicy magnetofonowej. Dziś mogłem wreszcie usiąść i po prostu posłuchać muzyki.</p>
<p data-start="1291" data-end="1354">Muszę przyznać, że najbardziej zaskoczył mnie właśnie gramofon.</p>
<p data-start="1356" data-end="1371">Brzmiał ciepło.</p>
<p data-start="1373" data-end="1384">Naturalnie.</p>
<p data-start="1386" data-end="1396">Spokojnie.</p>
<p data-start="1398" data-end="1420">Bez cienia nerwowości.</p>
<p data-start="1422" data-end="1512">Reanimację Philipsa 984 mogę dziś z czystym sumieniem uznać za zakończoną pełnym sukcesem.</p>
<p data-start="1514" data-end="1554">Później przyszedł czas na właściwy test.</p>
<p data-start="1556" data-end="1607">Do <strong data-start="1559" data-end="1577">Sansui RZ-3000</strong> podłączyłem dwie pary kolumn.</p>
<p data-start="1609" data-end="1641">Moje dobrze znane <strong data-start="1627" data-end="1638">IQ TED4</strong>...</p>
<p data-start="1643" data-end="1684">...oraz nowo przywiezione <strong data-start="1669" data-end="1683">Tannoy 632</strong>.</p>
<p data-start="1686" data-end="1719">Nie po to, aby znaleźć zwycięzcę.</p>
<p data-start="1721" data-end="1764">Po prostu chciałem zrozumieć ich charakter.</p>
<p data-start="1766" data-end="1781">Pierwszy utwór.</p>
<p data-start="1783" data-end="1818"><strong data-start="1783" data-end="1818">Michael Kiwanuka – Love &amp; Hate.</strong></p>
<p data-start="1820" data-end="1839">Punkt dla Tannoyów.</p>
<p data-start="1841" data-end="1855">Więcej detali.</p>
<p data-start="1857" data-end="1873">Lepsza kontrola.</p>
<p data-start="1875" data-end="1902">Bas nie próbował dominować.</p>
<p data-start="1904" data-end="1921">Muzyka oddychała.</p>
<p data-start="1923" data-end="1935">Drugi utwór.</p>
<p data-start="1937" data-end="1978"><strong data-start="1937" data-end="1978">Chuck Mangione – Children of Sanchez.</strong></p>
<p data-start="1980" data-end="2005">Tutaj role się odwróciły.</p>
<p data-start="2007" data-end="2028">TED4 zagrały cieplej.</p>
<p data-start="2030" data-end="2041">Spokojniej.</p>
<p data-start="2043" data-end="2055">Przyjemniej.</p>
<p data-start="2057" data-end="2092">Nie dlatego, że były dokładniejsze.</p>
<p data-start="2094" data-end="2139">Po prostu właśnie tego potrzebował ten utwór.</p>
<p data-start="2141" data-end="2179">Kolej na <strong data-start="2150" data-end="2178">The Cranberries – Zombie</strong>.</p>
<p data-start="2181" data-end="2226">Tutaj Tannoye pokazały całą energię nagrania.</p>
<p data-start="2228" data-end="2286">Muzyka była żywa, dynamiczna, wręcz porywała do działania.</p>
<p data-start="2288" data-end="2321">TED4 zrobiły coś zupełnie innego.</p>
<p data-start="2323" data-end="2340">Pozwoliły usiąść.</p>
<p data-start="2342" data-end="2355">Wsłuchać się.</p>
<p data-start="2357" data-end="2386">Przeżyć ten utwór spokojniej.</p>
<p data-start="2388" data-end="2430">I właśnie dlatego otrzymały kolejny punkt.</p>
<p data-start="2432" data-end="2480">Następnie zabrzmiało <strong data-start="2453" data-end="2479">No Doubt – Don't Speak</strong>.</p>
<p data-start="2482" data-end="2508">I znów punkt dla Tannoyów.</p>
<p data-start="2510" data-end="2534">Bez efektów specjalnych.</p>
<p data-start="2536" data-end="2559">Bez dopompowanego basu.</p>
<p data-start="2561" data-end="2616">Oddały ten utwór dokładnie takim, jakim został nagrany.</p>
<p data-start="2618" data-end="2638">Niczego nie dodając.</p>
<p data-start="2640" data-end="2663">Niczego nie odbierając.</p>
<p data-start="2665" data-end="2723">Później przyszła pora na <strong data-start="2690" data-end="2722">Hooverphonic – Mad About You</strong>.</p>
<p data-start="2725" data-end="2759">Przy Tannoyach dostałem... ciarek...</p>
<p data-start="2761" data-end="2782">Przełączyłem na TED4.</p>
<p data-start="2784" data-end="2830">Muzyka zaczęła mnie przenikać jeszcze mocniej.</p>
<p data-start="2832" data-end="2854">Nie potrafiłem wybrać.</p>
<p data-start="2856" data-end="2865">Naprawdę.</p>
<p data-start="2867" data-end="2910">Przy tym utworze kupiłbym obie pary kolumn.</p>
<p data-start="2912" data-end="2997">To był pierwszy moment tego dnia, kiedy punkty przestały mieć jakiekolwiek znaczenie.</p>
<p data-start="2999" data-end="3059">Na koniec zabrzmiał <strong data-start="3019" data-end="3058">Brother Dege – Too Old to Die Young</strong>.</p>
<p data-start="3061" data-end="3096">I tutaj Tannoye pokazały mi jak bardzo się mylę, jak bardzo źle je oceniłem, za szybko...</p>
<p data-start="3098" data-end="3161">Przez większą część odsłuchu wydawały mi się bardzo precyzyjne.</p>
<p data-start="3163" data-end="3187">Momentami wręcz chłodne.</p>
<p data-start="3189" data-end="3205">A tutaj nagle...</p>
<p data-start="3207" data-end="3233">Pojawił się aksamitny bas.</p>
<p data-start="3235" data-end="3242">Miękki.</p>
<p data-start="3244" data-end="3254">Naturalny.</p>
<p data-start="3256" data-end="3290">Dokładnie taki, jaki powinien być.</p>
<p data-start="3292" data-end="3309">Pomyślałem tylko:</p>
<p data-start="3311" data-end="3324"><em data-start="3311" data-end="3324">"Łobuzy..."</em></p>
<p data-start="3326" data-end="3416">Jakby specjalnie chciały pokazać, że potrafią znacznie więcej, niż sugerowały na początku.</p>
<p data-start="3418" data-end="3476">A później wydarzyło się coś, czego w ogóle nie planowałem.</p>
<p data-start="3478" data-end="3513">Podłączyłem obie pary jednocześnie.</p>
<p data-start="3515" data-end="3533">TED4 i Tannoy 632.</p>
<p data-start="3535" data-end="3553">Na Sansui RZ-3000.</p>
<p data-start="3555" data-end="3650">Z głośników popłynęła <strong data-start="3577" data-end="3592">"Mala Vida"</strong> w wykonaniu <strong data-start="3605" data-end="3623">Nouvelle Vague</strong> z wokalem <strong data-start="3634" data-end="3649">Olivii Ruiz</strong>.</p>
<p data-start="3652" data-end="3687">I wtedy przestałem testować sprzęt.</p>
<p data-start="3689" data-end="3716">Po prostu słuchałem muzyki.</p>
<p data-start="3718" data-end="3742">Siedziałem w warsztacie.</p>
<p data-start="3744" data-end="3784">Na stole czekały przedmioty do opisania.</p>
<p data-start="3786" data-end="3827">Obok leżały kolejne znaleziska z wyprawy.</p>
<p data-start="3829" data-end="3857">Plan dnia był zupełnie inny.</p>
<p data-start="3859" data-end="3934">A ja zorientowałem się, że od ponad godziny... nie zrobiłem absolutnie nic.</p>
<p data-start="3936" data-end="3948">I wiecie co?</p>
<p data-start="3950" data-end="4010">Ani przez chwilę nie miałem z tego powodu wyrzutów sumienia.</p>
<p data-start="4012" data-end="4059">Warsztat na chwilę przestał być miejscem pracy.</p>
<p data-start="4061" data-end="4090">Stał się miejscem odpoczynku.</p>
<p data-start="4092" data-end="4201">Miejscem, w którym muzyka poprawia humor i przypomina, dlaczego tak bardzo lubimy wracać do starych urządzeń.</p>
<p data-start="4203" data-end="4219">IQ TED4 zostają.</p>
<p data-start="4221" data-end="4263">Nigdy nie planowałem się z nimi rozstawać.</p>
<p data-start="4265" data-end="4455">To kolumny, które potrafią naprawdę wiele wybaczyć wzmacniaczom. Pomagają tym bardziej leniwym konstrukcjom, a kiedy dostaną ambitną elektronikę, stają na wysokości zadania i pokazują klasę.</p>
<p data-start="4457" data-end="4470">A Tannoy 632?</p>
<p data-start="4472" data-end="4539">Mam dziwne przeczucie, że również nie wyjadą z PIODOMY zbyt szybko.</p>
<p data-start="4541" data-end="4576">Ten odsłuch był dopiero początkiem.</p>
<p data-start="4578" data-end="4619">W najbliższy weekend zabieram je do domu.</p>
<p data-start="4621" data-end="4667">Tam czeka na nie znacznie trudniejsze zadanie.</p>
<p data-start="4669" data-end="4693">Mój referencyjny zestaw:</p>
<p data-start="4695" data-end="4721"><strong data-start="4695" data-end="4721">Sansui C-2102 + B-2102</strong></p>
<p data-start="4723" data-end="4794">oraz kolumny, które od dłuższego czasu są dla mnie punktem odniesienia.</p>
<p data-start="4796" data-end="4814"><strong data-start="4796" data-end="4814">Dali Zensor 7.</strong></p>
<p data-start="4816" data-end="4845">To będzie zupełnie inna liga.</p>
<p data-start="4847" data-end="4864">Inna elektronika.</p>
<p data-start="4866" data-end="4885">Inne pomieszczenie.</p>
<p data-start="4887" data-end="4928">I przeciwnik, którego znam bardzo dobrze.</p>
<p data-start="4930" data-end="4949">Czy znam już wynik?</p>
<p data-start="4951" data-end="4972">Mam pewne przeczucie.</p>
<p data-start="5161" data-end="5200">Ten dzień przypomniał mi jeszcze jedną ważną rzecz. <br><br>W audio nie warto spieszyć się z ocenami. <br><br>Czasem wystarczy jeden utwór, aby całkowicie zmienić zdanie o sprzęcie. <br><br>A czasem... wystarczy po prostu dać muzyce trochę więcej czasu.<br><br>Bo być może... znowu dam się zaskoczyć.</p>
<p data-start="5207" data-end="5220"><strong data-start="5207" data-end="5220">~ Kustosz</strong></p>]]></description>
</item>
</channel>
</rss>